wtorek, 11 marca 2014

Kim Dzong Un dorównał Stanisławowi Kotarbie.

Nareszcie!!!

Jak donosi Polska Agencja Prasowa, północnokoreański przywódca, Kim Dzong Un uzyskał w swym okręgu 100-procentowe poparcie w niedzielnych wyborach parlamentarnych, pierwszych po przejęciu przez niego władzy po śmierci ojca Kim Dzong Ila.

Wykształcony w Europie dyktator ani chybi zainteresował się oraz zainspirował niewiarygodnym wynikiem Staszka z październikowych wyborów w powiatowej PO - popracował, pokombinował (o konsultacjach z samym Kotarbą nic mi nie wiadomo) - i bach - dojechał Kotarbę w imponującym stylu.

Ale spokojnie - Stasio jest ambitny - zobaczycie,jeszcze będzie jak w tym dowcipie -

Pod płotem w Jerozolimie siedzą dwaj apostołowie:Piotr i Jan...graja sobie w kości.
Jan wyrzuca 17 oczek,co w tej grze jest liczbą wysoką.

Po nim  Piotr wyrzuca 18 oczek, co w tej grze jest ilością najwyższą i zaczyna kpić z Jana.
Nadchodzi na to Pan Jezus,podnosi kości i wyrzuca 19 oczek...
Piotr na to: Panie Jezu! Tylko bez cudów,bo my tu gramy na pieniądze!


Nie daj się szczylowi, Staszek, pokaż że chłopak z Nowej Huty da radę :D :D :D 

piątek, 7 marca 2014

Pytanie którego nie zadałem doktorowi Meusowi

Nikt nie zadał.

Fot. Zbigniew Targosz

Bez dwóch zdań, robotą którą wykonał młody historyk z Wadowic robi ogromne wrażenie. Odszukał, zebrał, opisał, zredagował i wreszcie wydał zasób wiedzy o mieście, daleko wykraczający poza wszystko to, co dotychczas ukazywało się drukiem. Jestem po lekturze pierwszych kilkudziesięciu kart jego "Studium przypadku miasta galicyjskiego" i bez wahania wszystkim polecam. Mimo iż de facto jest to pozycja naukowa, z ilością przypisów i bibliografią przyprawiającą o zawrót głowy, daje się czytać nawet bez jakiegoś szczególnego przygotowania. 


To tyle laurki - a teraz coś, co mnie zastanowiło , być może zaniepokoiło nawet.

Otóż i z sali i od samego Autora padły na wczorajszym spotkaniu stwierdzenia, iż historia miasta może uczyć nas, współczesnych, jaką drogą powinniśmy iść oraz jakich błędów unikać. 

Hmm - i tutaj mam właśnie pytanie - o ile Twoja, Pana, oraz innych historyków, teoria urban growth jest weryfikowalna metodami naukowymi, jest naukowa w rzeczy samej - to już próby jej multiplikacji czy też implementacji jej elementów do współczesnego rozwoju miast, naukowe nie są. Powiedziałbym raczej że są intuicyjne. 

 A jeżeli tak - i o ile podtrzymujesz Ty oraz inni uczestnicy wczorajszego wydarzenia - twierdzenie iż wiedza o Wadowicach z przełomu XIX i XX wieku daje się jakoś przekładać na sprawy dzisiejsze - to z ciekawością usłyszałbym kilka zdań o tym, w jaki sposób? W jakim zakresie? Jakimi konkretnymi posunięciami miasto może, mogłoby dokonać skoku cywilizacyjnego, urbanistycznego, na miarę tego z przełomu wieków?  Ba, choćby i mniejszego - byle tylko uniknąć dalszej degradacji czy też marginalizacji nie tylko w skali kraju czy województwa - ale nawet regionu? 

Twierdzenia o tym, iż historia jest nauczycielką życia, brzmią atrakcyjnie, wzniośle, szlachetnie - zawsze wszystkim się podobają i nie ma prawie nikogo, kto odważa się stawiać przy nich znak zapytania . Prawie - bo istnieją i tacy, którzy przewrotnie twierdzą że jeżeli historia w ogóle czegoś uczy, to wyłącznie tego, iż nigdy jeszcze, nikogo, niczego,  nie nauczyła. 

Tyle na poziomie takich ogólnych, mało precyzyjnych, a przez to generalnie wątpliwych, twierdzeń. A na poziomie konkretów? 

Ktokolwiek ma jakiś pomysł? Pan, doktorze? Inni uczestnicy spotkania? Ktokolwiek? 


czwartek, 6 marca 2014

Mocniej niż Putin

Ukrainę pragną przytulić międzynarodowe instytucje finansowe.

Zaraz po tym jak rozlegną się okrzyki bankrut! bankrut! bankrut! dotyczące Ukrainy - w kolejce by jej pomóc, ustawią się całe zastępy dobrych finansowych wujków. Będą groźniejsi i bardziej bezwzględni niż kruszący w zębach szklane butelki, komandosi Specnazu. Tyle tylko że będą w drogich garniturach i z przyjaznymi uśmiechami, no może czasem zakłóconymi przelotnym wyrazem zatroskania na twarzach.

Spory odsetek ukraińskich długów ma bardzo krótki termin zapadalności. A kasa państwa pusta. To idealny moment na to by niedoświadczeni ukraińscy politycy podpisali trudne zobowiązania w zamian za prolongatę spłaty długów.

Każda wojna kiedyś mija. Każda wroga armia kiedyś wraca do koszar. W długim okresie zyskuje ten kto finansuje odbudowę gruzowiska. Ukrainie potrzebni będą mądrzy, naprawdę mądrzy przywódcy - bo finansjera zaciera ręce i podśpiewuje pod nosem - "Ale jaka piękna tragedia, jaka piękna tragedia ech!"


Czterdziestosześcio milionowy naród do wydrenowania? Ba, a mało to mamy młodych zdolnych, po różnych fikuśnych szkołach czy uniwersytetach? Siedzą i się nudzą poupychani po City w europejskich stolicach - to się ich wyeksportuje na Ukrainę, z okrzykiem aport! I przyniosą nam co smaczniejsze kąski, w zębach, zanim ktokolwiek u Kozaków zorientuje się co i jak.



środa, 5 marca 2014

Hmm, cokolwiek to niepokojące

Czyli prewidyzm w praktyce :)

Najpierw króciutka notka biograficzna : Jan van Eyck (ur. ok. 1390 w Masseik zm. 9 lipca  1441 w Burgi) – malarz niderlandzki, przedstawiciel piętnastowiecznego realizmu niderlandzkiego. Był bratem innego malarza niderlandzkiego Huberta van Eycka.
A teraz popatrzcie co, a właściwie kogo holender przepowiedział ;)



poniedziałek, 3 marca 2014

Józefowi Cholewce podpowiadam

Mieszkańcom Choczni proponuję.

Na początek truizm. Chocznia to daleko więcej niż Józkowa remiza. A tak się składa że z instytucji publicznych w wiosce, wyłącznie ona ma pieniądze. Nie - nie zamierzam tutaj boksować się z Druhem, wytykać mu gminnych dotacji czy w ogóle - w jakikolwiek sposób go atakować.

Zamiast tego - mam propozycję.

Ale zanim - zajmując się od kilku dniu tematyką funduszu sołeckiego, coś sobie w pełni uświadomiłem. Otóż praktycznie cała różnica, cały mój błąd w pierwotnych obliczeniach wysokości funduszu, skoncentrowany był ...w Choczni właśnie. Ustawa wprowadza górną granicę wysokości funduszu - jest to dziesięciokrotność kwoty bazowej dla gminy.  A podział środków z tego funduszu jest pochodną liczby mieszkańców danego sołectwa. Najprościej jak można - limit dla sołectwa to 23.500 złotych dzisiaj - gdyby go nie było Chocznia liczona wg ilości mieszkańców powinna dostać ponad 100.000

System którego trzyma się Ewa Filipiak i za podtrzymaniem którego głosuje nieodmiennie od lat Józek, daje jego sołectwu niewiele ponad 16 tysięcy złotych.

Tak więc 16 tysięcy dzisiaj - 23,5 tysiąca gdyby był fundusz. 40% więcej kasy dla wioski, ale Cholewka głosuje przeciw.

Dobrze - ale w Choczni mieszka 5 500 osób. Więc nawet przy wyodrębnionym funduszu sołeckim te 23,5 tysiąca to znikome pieniądze. Czy można spowodować żeby były jeszcze większe? Oczywiście że można.

Wyodrębnijmy nowe sołectwo. 

A właściwie sami mieszkańcy wioski powinni to zrobić. No - przynajmniej zainicjować, bo decyzja należy do Rady Miejskiej.

Procedura jest banalna w gruncie rzeczy i opisana w Statucie Gminy Wadowice - mieszkańcy występują do sołtysa o zwołanie zebrania wiejskiego, na którym podejmują uchwałę o woli utworzenia nowego sołectwa - ta wędruje do RM - burmistrz przeprowadza konsultacje z mieszkańcami Choczni - uzyskuje ich, Waszą aprobatę - rada miejska podejmuje dwie uchwały - o wyodrębnieniu sołectwa oraz o wyznaczeniu jego granic. Dwa tygodnie na uprawomocnienie się i .... gotowe.

Żadnych administracyjnych uciążliwości - żadnych zmian adresów, żadnych komplikacji dla mieszkańców - a z dzisiejszych 16 tysięcy - gdy tylko radni wyodrębnią wreszcie FS - ludzie będą mieli do dyspozycji 47 tysięcy. Blisko trzykrotnie więcej niż dzisiaj.

Koszt całej operacji zamknie się w diecie dla nowego sołtysa nowo powstałego sołectwa -  a to jest głównie pochodna od zebranych podatków - więc tak naprawdę żaden w porównaniu z sytuacją dzisiejszą.

Sołectwo Chocznia Górna - to banalnie prosty ruch, który może potroić wioskowe pieniądze i przybliżyć decyzje o ich zagospodarowywaniu jeszcze bardziej do ludzi. Wszyscy, absolutnie wszyscy bez przerwy deklarują swoją troskę o mieszkańców - nie wyobrażam sobie żeby radni - a już w szczególności miejscowi - Józef Cholewka i Mariusz Ruła - mogli nie poprzeć tego prostego i efektywnego pomysłu na to, jak te deklaracje przekuć w rzeczywiste pieniądze, dzięki którym ludzie zatroszczą się także sami o siebie.




niedziela, 2 marca 2014

Errata.

Przepraszam, w obliczeniach poszedłem na skróty.

Wysokość dofinansowania które tracimy nie wyodrębniając funduszu sołeckiego wynosi nie 180 tysięcy złotych a nieco ponad sto tysięcy.

Błąd wziął się stąd że policzyłem wysokość funduszu sołeckiego dla wszystkich mieszkańców gminnych wiosek łącznie. Niestety, trzeba to robić dla każdego sołectwa oddzielnie. Co rzecz jasna natychmiast gdy się zorientowałem - zrobiłem. Wynik jest taki jak mówię - przeszło sto tysięcy to stracone dofinansowanie - oraz zwłaszcza dla dużych sołectw niemal dwukrotnie mniej środków niż mogliby dostawać.

Tylko bodaj dwa najmniejsze sołectwa dostałyby wg nowego klucza minimalnie mniej - wszystkie pozostałe sołectwa zyskałyby znacząco więcej.

Wszystkie pozostałe wyliczenia które zaprezentowałem w poprzednim wpisie są prawidłowe.

Raz jeszcze przepraszam wszystkich którzy mogli poczuć się wprowadzeni w błąd.

sobota, 1 marca 2014

Ośli upór Ewy i Bożeny kosztuje.

Policzyłem przy kawie i papierosie. Uprzejmie proszę:

Dane do obliczeń przyjąłem takie, jakby decyzja o wyodrębnieniu funduszy sołeckich zapadła w bieżącym roku. Algorytmy do wyliczeń są wpisane w Ustawę o funduszu sołeckim.

Dochody bieżące w 2012 roku : 90 917 696,25 złotych
Liczba mieszkańców gminy 38 661 osób wg danych gminnych
Kwota bazowa dla gminy Wadowice 2351,66 złotych

Średnia kwota bazowa w kraju w roku bieżącym:

2 768,24 zł

Procent dofinansowania wg znowelizowanej ustawy o funduszu sołeckim : 40

Liczba mieszkańców sołectw wg danych gminnych - 19063

Maksymalna sumaryczna wysokość kwoty funduszów sołeckich w gminie - 451.519,54

Tracimy : 180 607,8 złotych. 

Droga Ewo - powiedziałaś na ostatniej sesji - "no to proszę sobie to wyliczyć, każdy może" - więc wyliczyłem. Macie równo miesiąc żeby zdążyć jeszcze w tym roku. Potraficie wziąć te pieniądze od państwa?

P.S Co napisawszy złożyłem przed sekundą do RM wniosek takiej treści:


Szanowny Pan przewodniczący Rady Miejskiej w Wadowicach
Zdzisław Szczur
dw. Burmistrza Wadowic Pani Ewy Filipiak


Wniosek

Na podstawie artykułu 241 Kodeksu postępowania administracyjnego składam wniosek o poddanie pod obrady Rady Miejskiej projektu uchwały o wyodrębnieniu z budżetu gminy środków stanowiących fundusz sołecki.

Zgodnie z art.1 Ustawy o funduszu sołeckim rada gminy rozstrzyga o wyodrębnieniu tych środków do 31 marca roku poprzedzający rok budżetowy w którym fundusz ma być wyodrębniony.

W związku z tym, iż na ostatniej sesji radni przegłosowali ww sprawę negatywnie, wnoszę o reasumpcję tej decyzji - wskazując na nowe okoliczności w postaci nie podanej ani przez Panią skarbnik Bożenę Flasz ani przez Panią burmistrz Ewę Filipiak ( właściwie podanej radym błędnie) informacji, o rzeczywistej wysokości dofinansowania z budżetu centralnego, możliwego do pozyskania dla Gminy Wadowice.

Obliczona na podstawie oficjalnych gminnych danych oraz według algorytmów wskazanych w Ustawie o funduszu sołeckim kwota dofinansowania może wynosić 180.607 złotych.

Z poważaniem

Marcin Gładysz