czyli wyskubane pióro.
Za gminne pieniądze nie powstał ani jeden warty uwagi, przemyślany, przepracowany tekst polemizujący z poglądami. postawami czy działaniami opozycji.
Mało tego - nie powstał żaden tekst publicystycznie chłoszczący Klinowskiego czy kogokolwiek innego.
Żadnych ciężkich ciosów, żadnej dowcipnej krytyki - nic.
Czegokolwiek wymagała, bądź miała zamysł otrzymać od swojego asystenta Ewa Filipiak - nigdy nie powstało.
Sięgnijcie pamięcią - podczas gdy na stronach IWW, u Klinowskiego, u Edka czy Pałacowego, możliwe nawet ze i tutaj - powstawały i wciąż powstają teksy które wadowicki układ nokautują - to nigdy, po zadnym tekście u Płaszczycy, opozycja nie zaliczyła nawet liczenia.
Sąd orzekł że to co robi redaktor Marcin Płaszczyca to polityczna prostytucja. Cóż - jeżeli tak, to nie mamy w UM ekskluzywnej call gril - raczej bezzębną, podstarzałą weterankę, tuż przed emeryturą.
piątek, 28 września 2012
czwartek, 27 września 2012
Koniec udręki
czyli wniosek o samorozwiązanie RM
Najtańszym a w każdym razie najskuteczniejszym sposobem na poradzenie sobie ze zmasowanym atakiem komentatorów i blogerów, na dobre samopoczucie i podrażnioną miłość własną dużej części dietetycznych radnych, będzie nie wypychanie naszymi wspólnymi pieniędzmi kieszeni kauzyperdów, tylko właśnie- wniosek o samorozwiązanie Rady.
Skutecznie go przegłosowując - daje wam honorową obietnicę - już od następnego dnia nikt o was publicznie nawet się nie zająknie. No, może dajcie nam tydzień na świętowanie - po tygodniu osobiście przypilnuję, żeby wasze nazwiska nie pojawiły się nigdy i nigdzie. Ba - mogę się nawet zobowiązać ze w przyszłej Radzie będę promował pogląd iż należy je usunąć ze wszystkich protokołów, tak żeby już nic nie spędzało wam snu z powiek :D
Wam i przyszłym pokoleniom - w razie gdyby za kilkaset lat jakiemuś historykowi zachciało się dokumentować waszą dzisiejsza mizerię.
Wasze późne wnuki nie najedzą się przynajmniej wstydu.
Najtańszym a w każdym razie najskuteczniejszym sposobem na poradzenie sobie ze zmasowanym atakiem komentatorów i blogerów, na dobre samopoczucie i podrażnioną miłość własną dużej części dietetycznych radnych, będzie nie wypychanie naszymi wspólnymi pieniędzmi kieszeni kauzyperdów, tylko właśnie- wniosek o samorozwiązanie Rady.
Skutecznie go przegłosowując - daje wam honorową obietnicę - już od następnego dnia nikt o was publicznie nawet się nie zająknie. No, może dajcie nam tydzień na świętowanie - po tygodniu osobiście przypilnuję, żeby wasze nazwiska nie pojawiły się nigdy i nigdzie. Ba - mogę się nawet zobowiązać ze w przyszłej Radzie będę promował pogląd iż należy je usunąć ze wszystkich protokołów, tak żeby już nic nie spędzało wam snu z powiek :D
Wam i przyszłym pokoleniom - w razie gdyby za kilkaset lat jakiemuś historykowi zachciało się dokumentować waszą dzisiejsza mizerię.
Wasze późne wnuki nie najedzą się przynajmniej wstydu.
poniedziałek, 24 września 2012
Pod drzwiami staną i nocą
Kolbami w drzwi załomocą
czyli klasyka gatunku.
Radny strażak podobno z palpitacji i waporów się leczy. A że nieskutecznie to ma być nasza wina. Bo krytykujemy , się czepiamy, bo zwierzaki itd.
No i żeby proces leczenia i osiągnięcia współczesnej medycyny wzmocnić, postanowił dzielny sikawkowy wytropić całą siłą i mocą gminy - wszystkich co mu na drodze do dawnego zdrowia zawadą stoją. Jemu no i medycynie, rzecz jasna.
No więc szczelniej niż zazwyczaj owijam się dzisiaj kołdrą, dawno nieużywany zamek w drzwiach oliwie - i o spowiedzi zamyślam. Ze strachu - jasne że tak.
Ale także z pobudzonego sumienia -no bo kto to widział żebym to także ja był czynnikiem chorobotwórczym?
czyli klasyka gatunku.
Radny strażak podobno z palpitacji i waporów się leczy. A że nieskutecznie to ma być nasza wina. Bo krytykujemy , się czepiamy, bo zwierzaki itd.
No i żeby proces leczenia i osiągnięcia współczesnej medycyny wzmocnić, postanowił dzielny sikawkowy wytropić całą siłą i mocą gminy - wszystkich co mu na drodze do dawnego zdrowia zawadą stoją. Jemu no i medycynie, rzecz jasna.
No więc szczelniej niż zazwyczaj owijam się dzisiaj kołdrą, dawno nieużywany zamek w drzwiach oliwie - i o spowiedzi zamyślam. Ze strachu - jasne że tak.
Ale także z pobudzonego sumienia -no bo kto to widział żebym to także ja był czynnikiem chorobotwórczym?
Jak pijani
czyli krok w przód dwa kroki w tył.
Obejrzałem sobie tutaj parodię czegoś, co miało być posiedzeniem komisji rewizyjnej.
Materiał sam w sobie - bezcenny. Jak na dłoni widać jak wielkim matactwem spowite jest wykonywanie tzw rewitalizacji. Gimnastykować się musiał dość niefartowny Inspektor Nadzoru. Swoją droga, ciekaw jestem czy jest jakaś branżowa instytucja zrzeszająca inspektorów - jeśli tak to chyba wyśle im nagranie z posiedzenia - o każde pieniądze się założę ze boki będą zrywać ze śmiechu, gdy się dowiedzą ze pracując przy inwestycjach, w ogóle nie musza wiedzieć kto, jaka konkretnie firma je realizuje.
A gdy np zdarzy się wypadek, pytani przez Straż pożarną czy Policję czy mogą być np ofiary pod gruzami powiedzą "panie, ja tylko sprawdzam czy płyty nie klawiszują":D:D:D
Jednocześnie obecni na sali radni po raz kolejny skompromitowali się - na czele z jej przewodniczącym - M.Ogiegło w sposób żenujący. Otóż przegłosowali że w papieskich Wadowicach Ustawa o Dostępie do Informacji Publicznej nie obowiązuje i obowiązywać nie będzie. Przegłosowali z inicjatywy obecnego na sali Przewodniczącego RM - Szczura - przegłosowali wbrew elementarnemu poczuciu zdrowego rozsądku i wbrew prawu rzecz jasna.
Ale ja nie o tym.
Publikując filmową relację opatrzyli ją autorzy strony IWW bardzo dorzecznym komentarzem z większością którego zgadzam się aż do postscriptum.
Którym to wpisem, bóg raczy wiedzieć dlaczego w ogóle i po co akurat w tym miejscu, wywołali wilka z lasu. Czyli Henryka Odrozka z odrętwienia.
Nie chcę zdawać tutaj relacji z tego co się wydarzyło później - to możecie sobie poczytać w komentarzach pod tekstem na IWW.
Klinowski robi w sprawie "rewitalizacji" świetną robotę. Obnaża nieudolne kłamstwa, ujawnia kulisy, broni jak potrafi marnotrawionej gminnej kasy. Robi krok w przód.
A zaraz potem ktoś, autor(autorzy?) strony IWW wdając się w agresywne, aroganckie pyskówki, z, potencjalnym sojusznikiem - odwraca uwagę od ważnej zawartości własnego tekstu, pali na pniu cały urobek, który mógłby spokojnie procentować i przynosić zysk dla sprawy.
Ten ktoś robi dwa kroki wstecz.
Ktoś rozumie z tego cokolwiek?
Ja nijak nie potrafię.
Obejrzałem sobie tutaj parodię czegoś, co miało być posiedzeniem komisji rewizyjnej.
Materiał sam w sobie - bezcenny. Jak na dłoni widać jak wielkim matactwem spowite jest wykonywanie tzw rewitalizacji. Gimnastykować się musiał dość niefartowny Inspektor Nadzoru. Swoją droga, ciekaw jestem czy jest jakaś branżowa instytucja zrzeszająca inspektorów - jeśli tak to chyba wyśle im nagranie z posiedzenia - o każde pieniądze się założę ze boki będą zrywać ze śmiechu, gdy się dowiedzą ze pracując przy inwestycjach, w ogóle nie musza wiedzieć kto, jaka konkretnie firma je realizuje.
A gdy np zdarzy się wypadek, pytani przez Straż pożarną czy Policję czy mogą być np ofiary pod gruzami powiedzą "panie, ja tylko sprawdzam czy płyty nie klawiszują":D:D:D
Jednocześnie obecni na sali radni po raz kolejny skompromitowali się - na czele z jej przewodniczącym - M.Ogiegło w sposób żenujący. Otóż przegłosowali że w papieskich Wadowicach Ustawa o Dostępie do Informacji Publicznej nie obowiązuje i obowiązywać nie będzie. Przegłosowali z inicjatywy obecnego na sali Przewodniczącego RM - Szczura - przegłosowali wbrew elementarnemu poczuciu zdrowego rozsądku i wbrew prawu rzecz jasna.
Ale ja nie o tym.
Publikując filmową relację opatrzyli ją autorzy strony IWW bardzo dorzecznym komentarzem z większością którego zgadzam się aż do postscriptum.
Którym to wpisem, bóg raczy wiedzieć dlaczego w ogóle i po co akurat w tym miejscu, wywołali wilka z lasu. Czyli Henryka Odrozka z odrętwienia.
Nie chcę zdawać tutaj relacji z tego co się wydarzyło później - to możecie sobie poczytać w komentarzach pod tekstem na IWW.
Klinowski robi w sprawie "rewitalizacji" świetną robotę. Obnaża nieudolne kłamstwa, ujawnia kulisy, broni jak potrafi marnotrawionej gminnej kasy. Robi krok w przód.
A zaraz potem ktoś, autor(autorzy?) strony IWW wdając się w agresywne, aroganckie pyskówki, z, potencjalnym sojusznikiem - odwraca uwagę od ważnej zawartości własnego tekstu, pali na pniu cały urobek, który mógłby spokojnie procentować i przynosić zysk dla sprawy.
Ten ktoś robi dwa kroki wstecz.
Ktoś rozumie z tego cokolwiek?
Ja nijak nie potrafię.
sobota, 22 września 2012
Prawo wyzionęło ducha
czyli o pożytku z filozofii.
Do mnie nie przyjdą zagniewane prawnicze grubasy ze świętym oburzeniem w głosie i mętnymi intencjami w oczach - wiec ja to mogę powiedzieć.
Gowin miał rację.
Filozof Gowin może i na prawie się nie zna - ale z pewnością lepiej niż establishmentowi pasierbowie Temidy wyartykułował to z czym na co dzień musimy się wszyscy mierzyć.
Dajemy politykom władzę żeby w naszym imieniu i w zgodzie z naszymi intencjami stanowili prawo.
I zawsze budzimy się z ręką w nocniku. Bo gdzieś po drodze, niepostrzeżenie, nasi reprezentanci, ludzie z nazwiskami, życiorysami i poglądami - zamieniają się w mitologicznego, nieuchwytnego, przelewającego się, gdy spróbować go uchwycić, przez rece - Prawodawce. A ten po cichutku, w wprawą masarskiego mistrza, zarzyna nasze intencje - zarzyna ducha prawa.
A gdy takie prawo zaczyna nas uwierać, drwić z poczucia sprawiedliwości - zawsze, nieodmiennie słyszymy ten sam bełkot - Prawodawca tak ustanowił.
A dziewczyny i chłopaki z różnej maści kancelarii świetnie się bawią.
Ręce mają czyste. A w sumienia nikt im przecież nie zaglądnie.
Politycznie, ideologicznie, jak na mój gust, jest minister Gowin o wiele za mocno "na prawo" - ale już tak jakoś mam że gdy środowiska prawnicze wrzeszczą wniebogłosy - zakładam że wreszcie dzieje się coś dla ludzi.
Ostatnio tak wrzeszczeli gdy im próbowano ograniczyć przywileje korporacyjne:)
P.S - Gdzie prawnicy w tym zarzynaniu? Czasami podetną tą lub inną tętnicę. Ale głównie -to oni ostrzą noże. Wymyślili całą doktrynę - i zapisali tysiące stron papieru na temat tego dlaczego to art 4 Konstytucji jest wyłącznie ładnie brzmiącym ozdobnikiem a tak naprawdę prawo wcale nie ma być odzwierciedleniem woli Narodu. I tłoczą toto do głów studentom i aplikantom tak długo aż się upewnia że żaden prawnik z prawem do wykonywania zawodu, efemeryda jaką jest duch prawa, czy wola Narodu, głowy sobie zawracał nie będzie.
Najdalej kilka lat po rozpoczęciu zawodowej praktyki, taki pasierb Temidy przestaje sobie zawracać głowę także sprawiedliwością.
Do mnie nie przyjdą zagniewane prawnicze grubasy ze świętym oburzeniem w głosie i mętnymi intencjami w oczach - wiec ja to mogę powiedzieć.
Gowin miał rację.
Filozof Gowin może i na prawie się nie zna - ale z pewnością lepiej niż establishmentowi pasierbowie Temidy wyartykułował to z czym na co dzień musimy się wszyscy mierzyć.
Dajemy politykom władzę żeby w naszym imieniu i w zgodzie z naszymi intencjami stanowili prawo.
I zawsze budzimy się z ręką w nocniku. Bo gdzieś po drodze, niepostrzeżenie, nasi reprezentanci, ludzie z nazwiskami, życiorysami i poglądami - zamieniają się w mitologicznego, nieuchwytnego, przelewającego się, gdy spróbować go uchwycić, przez rece - Prawodawce. A ten po cichutku, w wprawą masarskiego mistrza, zarzyna nasze intencje - zarzyna ducha prawa.
A gdy takie prawo zaczyna nas uwierać, drwić z poczucia sprawiedliwości - zawsze, nieodmiennie słyszymy ten sam bełkot - Prawodawca tak ustanowił.
A dziewczyny i chłopaki z różnej maści kancelarii świetnie się bawią.
Ręce mają czyste. A w sumienia nikt im przecież nie zaglądnie.
Politycznie, ideologicznie, jak na mój gust, jest minister Gowin o wiele za mocno "na prawo" - ale już tak jakoś mam że gdy środowiska prawnicze wrzeszczą wniebogłosy - zakładam że wreszcie dzieje się coś dla ludzi.
Ostatnio tak wrzeszczeli gdy im próbowano ograniczyć przywileje korporacyjne:)
P.S - Gdzie prawnicy w tym zarzynaniu? Czasami podetną tą lub inną tętnicę. Ale głównie -to oni ostrzą noże. Wymyślili całą doktrynę - i zapisali tysiące stron papieru na temat tego dlaczego to art 4 Konstytucji jest wyłącznie ładnie brzmiącym ozdobnikiem a tak naprawdę prawo wcale nie ma być odzwierciedleniem woli Narodu. I tłoczą toto do głów studentom i aplikantom tak długo aż się upewnia że żaden prawnik z prawem do wykonywania zawodu, efemeryda jaką jest duch prawa, czy wola Narodu, głowy sobie zawracał nie będzie.
Najdalej kilka lat po rozpoczęciu zawodowej praktyki, taki pasierb Temidy przestaje sobie zawracać głowę także sprawiedliwością.
piątek, 21 września 2012
Mogę bronić Burmistrz Ewy
czyli o sztuce wysokiej:)
Sztuka teatralna powstała nie po to żeby naśladować rzeczywistość. Guzik mnie obchodzi co twierdzą historycy i teoretycy literatury - ja uważam że powstała po to żeby mogły się wydarzać na scenie rzeczy, które w rzeczywistości pewnie nigdy się się nie wydarzą.
Pomyślałem ostatnio że u nas nawet ateiści modlą się żeby władze naszego miasta stanęły kiedyś przed sądem i zdały sprawę z tego co zrobiły z naszego miasta.
Cóż - najpewniej nie staną.
A więc wynajmijmy sale kinową w WCK i zagrajmy w sztuce "Proces"
Oskarżeni to oskarżeni.
Pozostałe osoby dramatu widzę tak - Sędziego mógłby zagrać Bolesław Kot. Uzasadniać chyba nie muszę.
Ławę przysięgłych(tu wprowadzam anglosaską modłę, ale to konieczne) - każdy widz na sali.
Świadkami byliby ci których żeby zaświadczyli, powołamy.
Prokuratorem Mateusz.
A ja, tak czy owak w ostatnich czasach bez przerwy o coś się z nim sprzeczam - wezmę na siebie rolę obrońcy. Literę prawa znam tak sobie, ale za to ducha czuję nie gorzej niż minister Gowin:)
Jak mamcie kocham - krzywdy nikomu nie zrobię - a i przed erudycją Prokuratora przyklękam tylko tak dyskretnie, na jedno kolano;)
Bardzo jestem ciekaw co by z takiego vox populi, głoszonego z głębi sali, wyniknęło.
Sztuka teatralna powstała nie po to żeby naśladować rzeczywistość. Guzik mnie obchodzi co twierdzą historycy i teoretycy literatury - ja uważam że powstała po to żeby mogły się wydarzać na scenie rzeczy, które w rzeczywistości pewnie nigdy się się nie wydarzą.
Pomyślałem ostatnio że u nas nawet ateiści modlą się żeby władze naszego miasta stanęły kiedyś przed sądem i zdały sprawę z tego co zrobiły z naszego miasta.
Cóż - najpewniej nie staną.
A więc wynajmijmy sale kinową w WCK i zagrajmy w sztuce "Proces"
Oskarżeni to oskarżeni.
Pozostałe osoby dramatu widzę tak - Sędziego mógłby zagrać Bolesław Kot. Uzasadniać chyba nie muszę.
Ławę przysięgłych(tu wprowadzam anglosaską modłę, ale to konieczne) - każdy widz na sali.
Świadkami byliby ci których żeby zaświadczyli, powołamy.
Prokuratorem Mateusz.
A ja, tak czy owak w ostatnich czasach bez przerwy o coś się z nim sprzeczam - wezmę na siebie rolę obrońcy. Literę prawa znam tak sobie, ale za to ducha czuję nie gorzej niż minister Gowin:)
Jak mamcie kocham - krzywdy nikomu nie zrobię - a i przed erudycją Prokuratora przyklękam tylko tak dyskretnie, na jedno kolano;)
Bardzo jestem ciekaw co by z takiego vox populi, głoszonego z głębi sali, wyniknęło.
czwartek, 20 września 2012
Miecz Klinowskiego
czyli przecięcie węzła.
Internetowe Wadowice pękają ze śmiechu.
Powodem dotychczas były pisane komentarze różnych prześmiewców - a to VIPas wynalazł poidełka dla ptactwa w drogowych dziurach a to Miłośnik boleśnie zadrwił z wód Rzeki Żółtej płynącej w Gorzeniu , a to Loża coś tam wrzuciła.
Od niedawna śmiejemy się multimedialnie.
Pierwsza dała nam popis swoich możliwości, przy której towarzystwo spod znaku Monty Pythona wypada po prostu blado - Rada Miejska. Relacje z przebiegu jej obrad wywoływały już nawet nie salwy, wywoływały istny huragan śmiechu. No, niestety - z tragikomedii śmiać się można tylko do czasu - bo tam nie dramat przykrywa płynący głębiej wartkim strumieniem humor, tylko odwrotnie.
No więc gdy z RM przestaliśmy się śmiać a zaczęliśmy nad nią płakać -pojawili się multimedialni kabareciarze.
Pierwszy był bodaj Bajnosz, teraz dogonił lub nawet przegonił go ze swoimi wrzutami Pałacowy.
Ich grafiki także zawierają w sobie pierwiastki tragizmu - ale że forma jest lekka, zabawna i nie znojna - fajnie się to ogląda.
Pozazdrościł im wszystkim w ostatnich dniach radny Klinowski.
Ponagrywał lekkim sprzętem kilka filmików - i pozawieszał w sieci.
Ja widziałem dwa, całkiem możliwe ze jest ich więcej. O tych które widziałem wiem że robią istna furorę "na mieście".
Jeden z nich prócz cytatu, który już pomału wchodzi do obiegowego języka - chciałbym skomentować w kilku słowach.
Otóż Klinowskiemu za jednym zamachem udało się rozbawić Wadowice i obnażyć coś, co wlecze się za "rewitalizacją" właściwie od samego początku. Obnażyć że to co jest wpisane w cierpliwy w końcu papier - nijak ma się do tego co w się w rzeczywistości na naszym rynku dzieje.
Bo, jasna sprawa, możemy się do rozpuku śmiać z tego że "to się nie mówi" - ale ja mam ochotę zapytać - a dlaczegóż to się nie mówi? Podczas gdy nawet budując budę dla psa w Zagaciach, każda firma zaczyna od umieszczenia swojego logo, kontaktu, własnej reklamy, na banerze wielkości lądowiska dla helikopterów - to na reprezentacyjnym placu papieskiego, powiatowego miasta pracują jacyś anonimowi, przestraszeni wykonawcy.
Wiele już zostało na temat rewitalizacji powiedziane, wiele napisane - dlatego ja powiem tylko że Klinowski ze swoim filmikiem raz na zawsze przeciął papierowo-urzędniczy, rewitalizacyjny węzeł kłamstw wokół tej sprawy.
Więc jasne - sam mocno się ześmiałem z faktu że "to się nie mówi".
Nadal się śmieje - chociaż trochę mnie uwiera myśl że żebyśmy mogli się tak zdrowo pośmiać, musieliśmy wydać kilkanaście milionów złotych.
Jak na debiut reżyserski Klinowskiego to odrobinę za dużo.
Internetowe Wadowice pękają ze śmiechu.
Powodem dotychczas były pisane komentarze różnych prześmiewców - a to VIPas wynalazł poidełka dla ptactwa w drogowych dziurach a to Miłośnik boleśnie zadrwił z wód Rzeki Żółtej płynącej w Gorzeniu , a to Loża coś tam wrzuciła.
Od niedawna śmiejemy się multimedialnie.
Pierwsza dała nam popis swoich możliwości, przy której towarzystwo spod znaku Monty Pythona wypada po prostu blado - Rada Miejska. Relacje z przebiegu jej obrad wywoływały już nawet nie salwy, wywoływały istny huragan śmiechu. No, niestety - z tragikomedii śmiać się można tylko do czasu - bo tam nie dramat przykrywa płynący głębiej wartkim strumieniem humor, tylko odwrotnie.
No więc gdy z RM przestaliśmy się śmiać a zaczęliśmy nad nią płakać -pojawili się multimedialni kabareciarze.
Pierwszy był bodaj Bajnosz, teraz dogonił lub nawet przegonił go ze swoimi wrzutami Pałacowy.
Ich grafiki także zawierają w sobie pierwiastki tragizmu - ale że forma jest lekka, zabawna i nie znojna - fajnie się to ogląda.
Pozazdrościł im wszystkim w ostatnich dniach radny Klinowski.
Ponagrywał lekkim sprzętem kilka filmików - i pozawieszał w sieci.
Ja widziałem dwa, całkiem możliwe ze jest ich więcej. O tych które widziałem wiem że robią istna furorę "na mieście".
Jeden z nich prócz cytatu, który już pomału wchodzi do obiegowego języka - chciałbym skomentować w kilku słowach.
Otóż Klinowskiemu za jednym zamachem udało się rozbawić Wadowice i obnażyć coś, co wlecze się za "rewitalizacją" właściwie od samego początku. Obnażyć że to co jest wpisane w cierpliwy w końcu papier - nijak ma się do tego co w się w rzeczywistości na naszym rynku dzieje.
Bo, jasna sprawa, możemy się do rozpuku śmiać z tego że "to się nie mówi" - ale ja mam ochotę zapytać - a dlaczegóż to się nie mówi? Podczas gdy nawet budując budę dla psa w Zagaciach, każda firma zaczyna od umieszczenia swojego logo, kontaktu, własnej reklamy, na banerze wielkości lądowiska dla helikopterów - to na reprezentacyjnym placu papieskiego, powiatowego miasta pracują jacyś anonimowi, przestraszeni wykonawcy.
Wiele już zostało na temat rewitalizacji powiedziane, wiele napisane - dlatego ja powiem tylko że Klinowski ze swoim filmikiem raz na zawsze przeciął papierowo-urzędniczy, rewitalizacyjny węzeł kłamstw wokół tej sprawy.
Więc jasne - sam mocno się ześmiałem z faktu że "to się nie mówi".
Nadal się śmieje - chociaż trochę mnie uwiera myśl że żebyśmy mogli się tak zdrowo pośmiać, musieliśmy wydać kilkanaście milionów złotych.
Jak na debiut reżyserski Klinowskiego to odrobinę za dużo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)