piątek, 13 grudnia 2013

Posłowie do szumu wokół Jończyka.

czyli jak mawia Pałacowy  - gdzie pan a gdzie cham? :)

Analizuję właśnie projekt gminnego budżetu na 2014 rok. A że chcę to zrobić w miarę możliwości wnikliwie, przydany jest mi, co oczywiste, także budżet z roku bieżącego. Całość wniosków opiszę niebawem - podobnej publikacji możecie się także spodziewać u Obywatela Wadowic, a póki co chcę Wam zwrócić uwagę na jeden szczegół. Otóż i powiat i gmina w swoich budżetach mają zapisane z dziale Administracja Publiczna,  środki dedykowane na promocję jednostek samorządu terytorialnego.

I tak - Starostwo Powiatowe, przy całkowitej sumie wydatków w 2013 roku na kwotę 125.508.384 złotych, na własną promocję zapisało 100.000 złotych.

Gmina Wadowice znów - przy całkowitej kwocie wydatków 98 180 372 złotych, na promowanie siebie ma zapisane 944 450,00 złotych.

Padały wielokrotnie, przy okazji ostatniej awantury o imprezę Jacka Jończyka, zarzuty, że tak naprawdę to nie chodzi o promocję JST  - tylko jego osobiście. Cóż - nawet gdyby tak na to popatrzeć, to - Ewa Filipiak jest wypromowana blisko 10 razy lepiej, prawda? No, w każdym razie - 10 razy drożej.

Jeżeli ktoś wykrawa z budżetu o 30% mniejszego, promocyjne środki 950% większe niż konkurent, to to jest mistrzostwo świata. Bardzo, bardzo ciekaw jestem publikacji, zatroskanego o publiczny grosz, portalu wadowice24, to mistrzostwo świata konsumującej :D:D:D

środa, 11 grudnia 2013

Memento dla Mateusza Klinowskiego

czyli stara, żydowska mądrość.

".... Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
 Jest czas rodzenia i czas umierania,
 czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
 czas zabijania i czas leczenia,
 czas burzenia i czas budowania,
 czas płaczu i czas śmiechu,
 czas zawodzenia i czas pląsów,
 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
 czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
 czas szukania i czas tracenia,
 czas zachowania i czas wyrzucania,
 czas rozdzierania i czas zszywania,
 czas milczenia i czas mówienia,
 czas miłowania i czas nienawiści,
 czas wojny i czas pokoju....."

Cytat to fragment Starego Testamentu. Księgi Koheleta. 

Durne komentarze niemile widziane. 

wtorek, 10 grudnia 2013

Apel do starosty Królik i redaktora Płaszczycy.

O honorowe rozwiązanie.

W związku z publikacją portalu Wadowice24.pl, zawierającą daleko idące insynuacje, także pod adresem blogerów - proponuję co następuje.

Jeżeli wyliczenia p. Marty Królik dotyczące organizacji imprezy zaprezentowane publicznie i dobrowolnie tutaj mijają się z prawdą - uważam i wzywam Panią starostę, by niezwłocznie złożyła swoje stanowisko, stawiając propozycję własnej dymisji na forum Zarządu Powiatu.

Jeżeli zaś to redaktor Płaszczyca wprowadził w błąd opinię publiczną w tak istotnej sprawie - uważam i proponuję, by uznał się za niezdolnego do bycia stroną umów z jakimikolwiek podmiotami publicznymi, ze skutkiem natychmiastowym wypowiedział wszelkie tego typu umowy, oraz publicznie przeprosił zainteresowanych, publikując oświadczenie odpowiedniej treści na portalu wadowiceonline.pl oraz na własnej stronie internetowej.

Nasze miasto ma zbyt wiele godności, żeby tolerować gmerających w publicznych sprawach kłamców.
 A ja osobiście - cóż - ja nazwisko mam tylko jedno - i nie pozwolę żeby ktoś mieszał je z błotem, uprawiając swoje gierki.

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdwojenie jaźni Płaszczycy.

czyli polityczny.... garnek poszedł w ruch.

Procesy dementywne przebiegają w różny sposób u poszczególnych jednostek. Naukowcy twierdzą że być może wspólnym czynnikiem rejestrowanym u wszystkich cierpiących, jest zbyt niski poziom witaminy B12 w osoczu krwi. Jeżeli mają rację, właściciela portalu Wadowice24 może czekać seria dość bolesnych, o ile mi wiadomo, z niej zastrzyków. Ale wiem że będzie dzielny - w końcu czego się nie robi dla zdrowia:)

Dlaczego stan pamięci mojego kolegi, Marcina, tak mnie zmartwił? Ano dlatego:
Piątego września 2013 roku pisze Płaszczyca na swoim portalu tak:


Wicestarosta Marta Królik przedstawiła podczas powiatowego inauguracji roku szkolnego aktualne problemy w utrzymaniu oświaty w powiecie wadowickim. Z danych przedstawionych przez wicestarostę wynika, że szkoły znalazły się w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

Równiutko trzy miesiące później, 5 grudnia 2013 roku pisze zaś tak:

Jak to się stało, że w utrzymywanej z podatków szkole brakuje nagle pieniędzy? Odpowiedzialna za oświatę wicestarosta Marta Królik podkreśla na każdym kroku, że szkoły średnie w Wadowicach są świetnie zaopatrzone, nauczyciele bardzo dobrze zarabiają, a powiat wydaje na edukację rocznie ponad połowę swojego budżetu.

Co więc na każdym kroku podkreśla Marta Królik? Jedyne czego można być absolutnie pewnym to, że nie dowiemy się tego z lektury wpisów na mającym miliony wejść portalu Marcina Płaszczycy ;)

Tak mi teraz przyszło do głowy - może mimo wszystko z pamięcią właściciela poczytnego bardzo medium wcale nie jest tak źle? Może to coś innego spowodowało tą nagłą zmianę frontu? Ale nieee, to przecież chyba niemożliwe, żeby obiektywne, niezależne, informacyjne medium, waliło kogoś garnkiem po głowie, kierując się nie troską o prestiż starej szkoły, ani o jej kondycję finansową, tylko na przykład polityczną koniunkturą? Nie, z całą pewnością tak nie jest - w końcu kto jak kto, ale zatrudniani przez Ewę Filipiak dziennikarze z całą pewnością są moralnie nieskazitelni oraz zawodowo rzetelni. W końcu bycie pracownikiem papieskiej szefowej zobowiązuje, czyż nie? A że ta szefowa nie ma przecież najmniejszych powodów, żeby obawiać się konkurencji, mogącej nadejść z Batorego - więc tym bardziej nie ma powodów żeby myśleć że za polityczną pałkę tym razem posłużył garnek :D

P.S Czasami aż mnie korci żeby ogłosić własną kandydaturę na stołek burmistrza miasta. Z czystej ciekawości - jakie ciosy i skąd posypały by się najmocniej :D:D:D Ot, taka mała perwersja - lokalna polityka jak mało co obnaża prawdziwe twarze ludzi. Często bardziej niż kilkadziesiąt lat znajomości. A ja lubię wiedzieć jakie licho w moich znajomych siedzi.

czwartek, 5 grudnia 2013

Którą mafię pan poparł

czyli wiwat, wiwat prohibicja!

Wyobrażam sobie że jest taka granica tworzenia okazji do popełniania przestępstw, za którą przejście, to już po prostu na przestępstwo przyzwolenie. Zachęta nieomal. Aż trudno mi uwierzyć że nieświadoma, bezinteresowna zachęta.

Nie chcę opisywać konsekwencji polityki prowadzonej przez nasz kraj w różnych dziedzinach życia - jesteście wystarczająco bystrzy żeby odczarować znaczenie liczb poniżej.

Grupa audytorska KPMG przyglądnęła się ostatnio skutkom państwowej "walki' z nałogiem tytoniowym w Australii. Najkrócej jak można - spadek sprzedaży legalnych, państwową akcyzą pieczętowanych papierosów, wzrost konsumpcji papierosów z przemytu oraz - co szczególnie ważne - wzrost konsumpcji papierosów w ogóle, po zaostrzeniu przepisów oraz podwyżce podatków - po raz pierwszy od dziesięciu lat!!!

Cóż - czy jest się czemu dziwić skoro:


Cena standardowej paczki papierosów.

Australia 15,96 AUD
Wietnam 1,08 AUD
Indonezja 1,43 AUD
Filipiny 1,26 AUD
Laos 1,82 AUD
Kambodża 1,12 AUD
Tajlandia 3,07 AUD
Bangladesz 2,26 AUD
Laos 1,82 AUD
Tajwan 3,10 AUD
Singapur 10,29 AUD
Malezja 3,99 AUD

Czy nie jest tak że słynne pytanie posłanki Kempy "którą mafię pan poparł" nabiera zupełnie nowego znaczenia? Cóż, jak widać kretynizm, to nie jest przypadłość wyłącznie rodzimej sceny politycznej. 

wtorek, 3 grudnia 2013

Kogo poprę w wyborach.

czyli oczekuję żeby burmistrz był mądrzejszy ode mnie

Widzę problemy toczące moje miasto. Znam je i w ogólnych zarysach i w przygnębiających, często po prostu brudnych, szczegółach. Wszyscy je znamy. Wadowice, ich sprawy i sprawki, zostały zdemaskowane. Słabości obnażone, podłości wskazane, choroba zdiagnozowana a chorobotwórcze czynniki nazwane, z imienia i nazwiska.

Wiem że mnie boli i nie zaufam nikomu, kto będzie chciał twierdzić, że histeryzuję. Albo próbował leczyć aspiryną. Nie zrobi też na mnie - a też pewnie na nikim, wrażenia lekarz, który będzie znał kilka, może nawet kilkanaście sposobów by nazwać i opisać trypra(chociaż w naszym przypadku należało by raczej mówić o chorobie autoimmunologicznej, czyli takiej, w której organizm atakowany jest od wewnątrz, przez samego siebie). Ja oczekuję że będzie to umiał wyleczyć, mimo komplikacji i zaawansowanego stadium.

Prościej - żyjemy w tym mieście - część z nas także tym miastem - i wszyscy wiemy, co nas w nim boli. Dzisiaj, w najbliższym czasie, będę oczekiwał że zaczną się pojawiać propozycje, w jaki sposób gonić stracony czas. Sam także kilka takich przedstawię - i będę obserwował reakcję głównych graczy. Już wiadomo że cierpimy na sarkoidozę. Ja chce wiedzieć czy ludzie, którzy chcą nas z niej leczyć, wiedzą czym są i jak działają kortykosteroidy. Tfu - miało być prościej a gadam jak  fan serialu Doktor House -do rzeczy więc -  bajania Ewy o dwóch obwodnicach można, rzecz jasna, między bajki włożyć - a wygląda na to że własnie odpaliła swój "wielki plan" dla miasta. Realny jak indycza ferma na Marsie.

 Teraz kolej na innych, obecnych i przyszłych kandydatów na uzdrowicieli naszego lokalnego problemu. Zaimponujcie mi. Udowodnijcie że wasza wizja miasta przekracza o lata świetlne, bądź choćby wyprzedza o centymetry, to co mi przychodzi do głowy:) Właśnie takiego kogoś poprę w wyborach. Właśnie takiego kogoś potrzebuje miasto.

Strasznie już zmęczony jestem trwającym trzy lata procesem diagnostycznym. Nie wiem czy i w jakim stopniu wyrażam oczekiwanie ludzi  - ja sam takie właśnie mam - chcę zobaczyć wizję zmian - chcę móc skonfrontować ją z moją własną - i do tego będę próbował namówić, zachęcić - a jeżeli będzie trzeba, to nawet zmusić, każdego kto chce te zmiany głosić.

Początek nowego roku na blogu to będzie czas prezentowania, a częściowo także budowania, wizji Wadowic na przyszłość.
A kto nie będzie czytał, ten trąba :) :) :)



Asystencka woda z mózgu

czyli burmistrz Filipiak ściemnia bardziej niż zazwyczaj. 

Droga do unijnych pieniędzy dla regionów składała się z kilkunastu etapów. Oraz dziesiątków podetapów, realizowanych w JST. Dosyć szczegółowo opisywałem aktywność Ewy Filipiak w tym zakresie tutaj.

To co poniżej, to tylko orientacyjna ścieżka, którą przeszli ludzie i dokumenty z naszego województwa, żeby dzisiaj mogło to zaowocować kontraktem wojewódzkim.

1.Stworzenie strategi rozwoju województwa, pt. Małopolska 2020 - uchwalony we wrześniu 2011 r. Ewa śpi.
2. Prace nad perspektywą finansową 2014-2020. Ewa śpi.
3. Utworzenie Banku Projektów Regionalnych. Ewa śpi.
4-10 Konsultacje, narady, spotkania, prezentacje. Ewa śpi.
11. Konkurs projektów. Ewa śpi. Liczba projektów przez nią złożonych, to ZERO, więc po co niby ma sobie przeszkadzać?
12. Stworzenie wstępnej listy przedsięwzięć rekomendowanych do objęcia kontraktem terytorialnym 2014-2020. Ewa śpi.
13. Budzi się Droga Ewa. Składa pojedynczą, absurdalną i absolutnie nierealną uwagę do projektu, nad którym aktywni samorządowcy z całego regionu pracowali przeszło dwa lata.
14. Marcin Płaszczyca ogłasza że Ewka jest cool, i że ktoś, z jakichś pieniędzy, pewnie zbuduje w mieście dwie obwodnice.

No i w Choczni powstanie strefa ekonomiczna (temat w ogóle nie objęty w obszarach tematycznych Kontraktu!!!, czego Płaszczyca z właściwym sobie znawstwem, w ogóle nie zauważa).

Powiem tak - i mówię to z pełną odpowiedzialnością - umiejętności i zaangażowanie w gospodarowaniu miastem Ewy Filipiak, jest jak z dowcipu o socjalistycznej gospodarce - gdyby wpuścić ją na Saharę, to po pierwszych pięciu latach zaczęłaby importować piasek.

Strefy działają na podstawie ustawy z 20 października 1994 o specjalnych strefach ekonomicznych. Tak, tak to ten sam rok, gdy Ewa Filipiak objęła fotel burmistrza miasta. Minęło 20 lat i królewna się przebudziła. Narysuje w MPZP nowe linie, głównie na prywatnych przecież terenach i będzie Strefa. Podejrzewam że samo scalanie działek i wykup gruntów zajmie tyle czasu że chyba już ostatni raz przedłużone funkcjonowanie stref do 2026 roku, to i tak będzie zbyt mało czasu żeby powstało tam cokolwiek.

Duże, subregionalne i regionalne projekty współfinansowane ze środków UE ominą miasto wielkim łukiem. Kolejny burmistrz, o ile porządnie  przyłoży się do pracy od pierwszego dnia urzędowania, będzie miał szansę wyszarpnąć coś dla gminy - niestety, będą to raczej odpadki z pańskich stołów samorządowców bardziej zaradnych, niż solidny kęs kapitału, który mógł przeobrażać naszą okolicę. 

W przypadku gdyby burmistrz Ewa Filipiak ocalała na okupowanym stołku na kolejną kadencję, gmina Wadowice ma wszelkie szanse na to, by w rankingu absorpcji środków z UE, w dnie, na którym znajduje się dzisiaj, wydrążyć sporej głębokości dziurę.