czyli Lesławowi Makuchowi. Na otrzeźwienie.
Pamiętam z jaką swadą opowiadał Makuch o rzekomych niemożnościach związanych z zainwestowaniem w Eko przez Eko oraz gminę Wadowice. Perorował więc prezes o kosztach kredytu, o proporcjach pomiędzy obrotami spółki a kwotą potrzebną na inwestycje, koronnym argumentem czyniąc koszt tego kredytu. Święty boże nie pomoże, twierdził Lesław, musimy mieć inwestora.
No i razem z drogą Ewa znaleźli. Co tam z firmą z Tylmanowej wynegocjowali tego póki co nie wiadomo, wiadomo za to że czekają z podpisaniem umowy. Na co czekają? Ano na kredyt. Spółka która przejmie większościowy pakiet udziałów w Eko sfinansuje tą operację kredytem!!!
No ślicznie. Gminie się nie dało, nie mogło, nie opłacało sfinansować inwestycji tak, byśmy mogli zostać regionalną instalacją a prywatnemu podmiotowi się opłaca. I to w sytuacji gdy gdyby to gmina zainwestowała w RIPOK, to wypracowane zyski w 100% wracały by do niej a inwestor będzie się musiał dzielić.
Panie prezesie Makuch, w system śmieciowy zostały wpompowane gigantyczne pieniądze. A rynek nie zna zjawiska bezpańskiej kasy. Ktoś ten tort pokroi i skonsumuje.
A na panu i Ewie Filipiak będzie ciążyć fakt że tym kimś nie będzie Eko, a w ostatecznym rozrachunku, mieszkańcy gminy.
Dodatkowego smaczku całej sprawie nadaje fakt iż firma która przejmie Eko przegrała bodaj czy nie wszystkie przetargi na odbiór odpadów w których uczestniczyła.
sobota, 29 czerwca 2013
piątek, 28 czerwca 2013
Polityczna wścieklizna zaatakowała urzędników
czyli nawet pan, Panie Brzeźniak?
Wyczyny pani Makuch podczas zbierania podpisów mieszkańców pod wnioskiem referendalnym zostały już opisane na blogu Mateusza Klinowskiego. Ale ten przypadek, z nieznanych mi powodów, nie budził niczyjego specjalnego zdziwienia.
Co zaskoczy chyba większość z was, to dzisiejszy wyczyn sekretarza gminy, p. Brzeźniaka. Na proceduralne, merytoryczne, chociaż przyznaję że możne nieco nużące, biorąc pod uwagę fakt zawartości uchwały o zmianie zapisów statutu(w zasadzie zgodny z prawem i naszymi postulatami), w zakresie dostępu do informacji, uwagi radnego Henryka Odrozka, referujący ten temat p.Brzeźniak dał się ponieść -zupełnie dla mnie niezrozumiałemu zapałowi polemicznemu - i wymyślił w biegu karkołomną konstrukcję - chcąc, jak rozumiem - utrzeć nosa Odrozkowi - powiedział iż poprzednią i obecną wersję należy traktować jako dwie odrębne uchwały - i ha! - skoro ta dzisiejsza jest "dalej idąca" to którą rada ma głosować, panie radny Odrozek, jako pierwszą? No, którą - wymądrzał się pan Marek Brzeźniak.
Zapomniał pan tylko o drobnym szczególe, panie sekretarzu - projekt uchwały wnosiła burmistrz Ewa Filipiak. Więc, wymyślając tą niedorzeczną konstrukcję, wyłącznie po to żeby dopiec radnemu - tak naprawdę zrobił pan, no - najdelikatniej mówiąc - niemądrą ze swojej chlebodawczyni.
No bo proszę łaskawie się zastanowić - kilka dni temu Ewa Filipiak zgłosiła jeden projekt, dzisiaj - gdyby potraktować pana poważnie - drugi - oba w dużym zakresie ze sobą sprzeczne???? No, no - kiepska ta pańska szefowa - to miał pan na myśli? :)
Już pan rozumie, dlaczego urzędnicy najlepiej wychodzą wytwarzając w jakiś sposób przeciwciała i chroniąc się przed polityczną wścieklizną, którą zaraża Kotarba?
Trochę wstyd panie Marku, trochę to po prostu nie przystoi w pańskim wieku i na pańskim stanowisku.
Mylił się pan zresztą także całkowicie próbując polemizować z Henrykiem Odrozkiem co do problemu z upoważnieniem dla pracowników UM - istnieje coś takiego jak Regulamin Pracy UM w Wadowicach - i tam ta sprawa powinna zostać uregulowana - z praktycznych powodów - żeby urzędnicy nie mieli najmniejszych wątpliwości jakich informacji mogą udzielać od ręki a jakie burmistrz zastrzega dla siebie. A także co w sytuacji gdy Burmistrz wyjedzie na dłuższy urlop czy przydarzy się jej, nie daj boże - dłuższa choroba. Urząd nie może funkcjonować, jak to była łaskawa określić p.Ewa na zasadzie - "ja sobie poradzę".
Sekretarz gminy p. Brzeźniak pokazał dzisiaj jak nie powinni zachowywać się urzędnicy - na tle p. Polaka, który obszernie i kompetentnie referował zagadnienia odpadów -wypadł fatalnie, zasłużył na urzędniczą pałę.
Za przepychanki i zupełnie pozamerytoryczne, jak się można domyślać - motywowane sympatiami politycznymi, uwagi i wycieczki w stronę radnego.
Oraz kolejną pałę za zrobienie z Ewy Filipiak kompletnie nieodpowiedzialnej osoby która co kilka dni składa sprzeczne ze sobą projekty uchwał. Chociaż - tutaj akurat nie mam powodów żeby ją wyręczać - niech panu sama wystawi cenzurkę ;):)
Z rzeczy istotnych - Ewa Filipiak zobowiązała się iż już jesienią zacznie się zastanawiać czy i o ile obniżyć podatek śmieciowy mieszkańcom gminy.
Wyczyny pani Makuch podczas zbierania podpisów mieszkańców pod wnioskiem referendalnym zostały już opisane na blogu Mateusza Klinowskiego. Ale ten przypadek, z nieznanych mi powodów, nie budził niczyjego specjalnego zdziwienia.
Co zaskoczy chyba większość z was, to dzisiejszy wyczyn sekretarza gminy, p. Brzeźniaka. Na proceduralne, merytoryczne, chociaż przyznaję że możne nieco nużące, biorąc pod uwagę fakt zawartości uchwały o zmianie zapisów statutu(w zasadzie zgodny z prawem i naszymi postulatami), w zakresie dostępu do informacji, uwagi radnego Henryka Odrozka, referujący ten temat p.Brzeźniak dał się ponieść -zupełnie dla mnie niezrozumiałemu zapałowi polemicznemu - i wymyślił w biegu karkołomną konstrukcję - chcąc, jak rozumiem - utrzeć nosa Odrozkowi - powiedział iż poprzednią i obecną wersję należy traktować jako dwie odrębne uchwały - i ha! - skoro ta dzisiejsza jest "dalej idąca" to którą rada ma głosować, panie radny Odrozek, jako pierwszą? No, którą - wymądrzał się pan Marek Brzeźniak.
Zapomniał pan tylko o drobnym szczególe, panie sekretarzu - projekt uchwały wnosiła burmistrz Ewa Filipiak. Więc, wymyślając tą niedorzeczną konstrukcję, wyłącznie po to żeby dopiec radnemu - tak naprawdę zrobił pan, no - najdelikatniej mówiąc - niemądrą ze swojej chlebodawczyni.
No bo proszę łaskawie się zastanowić - kilka dni temu Ewa Filipiak zgłosiła jeden projekt, dzisiaj - gdyby potraktować pana poważnie - drugi - oba w dużym zakresie ze sobą sprzeczne???? No, no - kiepska ta pańska szefowa - to miał pan na myśli? :)
Już pan rozumie, dlaczego urzędnicy najlepiej wychodzą wytwarzając w jakiś sposób przeciwciała i chroniąc się przed polityczną wścieklizną, którą zaraża Kotarba?
Trochę wstyd panie Marku, trochę to po prostu nie przystoi w pańskim wieku i na pańskim stanowisku.
Mylił się pan zresztą także całkowicie próbując polemizować z Henrykiem Odrozkiem co do problemu z upoważnieniem dla pracowników UM - istnieje coś takiego jak Regulamin Pracy UM w Wadowicach - i tam ta sprawa powinna zostać uregulowana - z praktycznych powodów - żeby urzędnicy nie mieli najmniejszych wątpliwości jakich informacji mogą udzielać od ręki a jakie burmistrz zastrzega dla siebie. A także co w sytuacji gdy Burmistrz wyjedzie na dłuższy urlop czy przydarzy się jej, nie daj boże - dłuższa choroba. Urząd nie może funkcjonować, jak to była łaskawa określić p.Ewa na zasadzie - "ja sobie poradzę".
Sekretarz gminy p. Brzeźniak pokazał dzisiaj jak nie powinni zachowywać się urzędnicy - na tle p. Polaka, który obszernie i kompetentnie referował zagadnienia odpadów -wypadł fatalnie, zasłużył na urzędniczą pałę.
Za przepychanki i zupełnie pozamerytoryczne, jak się można domyślać - motywowane sympatiami politycznymi, uwagi i wycieczki w stronę radnego.
Oraz kolejną pałę za zrobienie z Ewy Filipiak kompletnie nieodpowiedzialnej osoby która co kilka dni składa sprzeczne ze sobą projekty uchwał. Chociaż - tutaj akurat nie mam powodów żeby ją wyręczać - niech panu sama wystawi cenzurkę ;):)
Z rzeczy istotnych - Ewa Filipiak zobowiązała się iż już jesienią zacznie się zastanawiać czy i o ile obniżyć podatek śmieciowy mieszkańcom gminy.
wtorek, 25 czerwca 2013
Burmistrz socjalistka
czyli uczciwym zabrać, nie oddać nikomu.
Już za kilka dni kolejna sesja RM. Bezradni, nie inaczej niż zawsze - znowu, w swej masie będą zachowywali się tak:
Już za kilka dni kolejna sesja RM. Bezradni, nie inaczej niż zawsze - znowu, w swej masie będą zachowywali się tak:
A rzeczywistość skrzeczy. Najważniejszą dla mieszkańców na dziś sprawą jest obniżenie podatku śmieciowego. Znamy już wynik przetargu i z pełną odpowiedzialnością twierdzimy że jest możliwość i miejsce na zmianę uchwały w tej sprawie - obniżającą podstawową stawkę z 7 na 6 złotych od mieszkańca segregującego odpady.
Rzecz jasna, magistrackie bronią i bronić się będą przed tą zmianą rękami i nogami. Ich argumentacja wygląda tak - aaa, bo nie wiadomo ilu ludzi w ogóle nie będzie płacić i się nam zrobi dziura, aaa, bo mamy tylko 32 tysiące deklaracji - i nie wiadomo gdzie zniknęło ponad 5.000 mieszkańców. Aaa, bo w ogóle mało jeszcze wiadomo, więc nie obniżajmy niczego.
Szybciutko odpowiadam - ustawa wyraźnie mówi że ten kto nie złożył deklaracji w terminie, będzie płacił podatek śmieciowy w wysokości jak za odpady niesegregowane - jedyne więc co ma do zrobienia UM to zlokalizować tych ludzi i wydać decyzję o wysokości opłaty. Powinno wyjść niemal idealnie 37 000 mieszkańców - zakładam że połowa z tych brakujących 5 tys rzeczywiście się wyprowadziła a druga połowa zapłaci opłatę w podwójnej wysokości.
Druga rzecz - ściągalność. No - to już kuriozum kompletne. W Wadowicach Burmistrz będzie karała uczciwych mieszkańców podwyższoną opłatą za tych, którzy od płacenia się uchylają???
Urząd ma narzędzia żeby zlokalizować niepłacących i wyegzekwować od nich podatek - proszę się po prostu wziąć do roboty. A w skrajnych przypadkach pomóc tym najuboższym poprzez prace interwencyjne czy, ostatecznie - zwolnienia z tej daniny. W każdym razie - waszym obowiązkiem jest uszczelniać system a nie przenosić koszty na pozostałych mieszkańców!
Zasłaniają się też magistrackie enigmatycznym sformułowaniem, iż nadwyżka ze śmieciowych opłat będzie wykorzystywana na "dalsze doskonalenie systemu zarządzania odpadami". Jasne - konia z rzędem temu kto potrafi ten bełkot przełożyć na konkrety.
Chcemy i żądamy obniżenia gminnego podatku śmieciowego - teraz, zaraz - a w ostateczności od początku 2014 r. - to dość czasu żeby urzędnicy rozglądnęli się jak działa nowy system, poodnajdywali pogubionych mieszkańców i rzetelnie podali, kto i w jakiej wysokości wnosi opłatę śmieciową.
piątek, 21 czerwca 2013
Pamiętacie słowo próżniak?
Wiecie że dość sporo czasu i myśli poświęcam lokalnemu samorządowi. I kto wie czy nie w związku z tym przypomniało mi się, dawno, bardzo dawno nie słyszane, ani nie używane przeze mnie słowo - próżniak. Młodsi pewnie w ogóle nigdy nie słyszeli go w użyciu - niektórzy znowu zdążyli zapomnieć, co ono oznacza.
Dla przypomnienia więc - próżniak, jak podają słowniki wyrazów bliskoznacznych to mniej więcej tyle samo co :
miglanc, nygus, bumelant, leniuch, leser, leń, nierób, obibok, ospalec, wałkoń,darmozjad, pasożyt,
truteń, hultaj, nicpoń, wisus,łobuz, drań, bizun, leniwiec, sęp, bęcwał, birbant, pasibrzuch, lump, łapserdak, markierant, obijacz, pieczeniarz.
Dla przypomnienia więc - próżniak, jak podają słowniki wyrazów bliskoznacznych to mniej więcej tyle samo co :
miglanc, nygus, bumelant, leniuch, leser, leń, nierób, obibok, ospalec, wałkoń,darmozjad, pasożyt,
truteń, hultaj, nicpoń, wisus,łobuz, drań, bizun, leniwiec, sęp, bęcwał, birbant, pasibrzuch, lump, łapserdak, markierant, obijacz, pieczeniarz.
A wy? Przychodzą wam czasem do głowy takie stare, od dawna nieużywane słowa? :)
środa, 19 czerwca 2013
Filipiak zdradziła Szczura
czyli nigdy nie wierz kobiecie.
O tym że w polityce nie ma ani sentymentów ani jakieś szczególnej lojalności wiemy niby wszyscy. Ale teoretycznie wiedzieć a patrzeć, nawet na nisko ocenianego przewodniczącego RM - p. Szczura, jak mu pomiędzy łopatki Ewa Filipiak kobiecą rączką wbija rzeźnicki nóż - noo, to już kompletnie coś innego.
Było tak - wiele, wiele miesięcy temu głośno protestowaliśmy ws sprzeczności Statutu gminy z obowiązującym prawem. Ewa, jak to Ewa - początkowo nie zamierzała robić nic - no niedoczekanie żeby księżniczka miała się ruszyć tylko dlatego, że jej mieszkańcy błąd wytknęli. Nie pomogła nawet całkowicie zgodna z naszymi postulatami opinia jej własnego radcy prawnego - nie, nie, nie - Ewcia tupała nóżkami.
Kolejnym krokiem było więc napisanie skargi do nadzoru prawnego Wojewody Małopolskiego - wysłał ją Henryk Odrozek w pierwszej połowie kwietnia. Szef nadzoru także zgodził się z naszą oceną Statutu - zażądał od Szczura wyjaśnień. I wyjaśnienie otrzymał.
Ok, pomyśleliśmy - Ewa ostatecznie zdecydowała się wycofać niezgodne z prawem zapisy - Szczur dał to na piśmie Wojewodzie - mamy sukces, choć w minimalnym zakresie gmina będzie zdrowsza pod względem prawnym.
I tutaj zaczyna się najciekawsze - Ewka robi nagłą woltę, zapisu p 12a ze Statutu nie wykreśla - zamiast tego - sama zaczyna po nim kreślać.
Jej dzisiejsza radosna twórczość wygląda tak:
O tym że w polityce nie ma ani sentymentów ani jakieś szczególnej lojalności wiemy niby wszyscy. Ale teoretycznie wiedzieć a patrzeć, nawet na nisko ocenianego przewodniczącego RM - p. Szczura, jak mu pomiędzy łopatki Ewa Filipiak kobiecą rączką wbija rzeźnicki nóż - noo, to już kompletnie coś innego.
Było tak - wiele, wiele miesięcy temu głośno protestowaliśmy ws sprzeczności Statutu gminy z obowiązującym prawem. Ewa, jak to Ewa - początkowo nie zamierzała robić nic - no niedoczekanie żeby księżniczka miała się ruszyć tylko dlatego, że jej mieszkańcy błąd wytknęli. Nie pomogła nawet całkowicie zgodna z naszymi postulatami opinia jej własnego radcy prawnego - nie, nie, nie - Ewcia tupała nóżkami.
Kolejnym krokiem było więc napisanie skargi do nadzoru prawnego Wojewody Małopolskiego - wysłał ją Henryk Odrozek w pierwszej połowie kwietnia. Szef nadzoru także zgodził się z naszą oceną Statutu - zażądał od Szczura wyjaśnień. I wyjaśnienie otrzymał.
Ok, pomyśleliśmy - Ewa ostatecznie zdecydowała się wycofać niezgodne z prawem zapisy - Szczur dał to na piśmie Wojewodzie - mamy sukces, choć w minimalnym zakresie gmina będzie zdrowsza pod względem prawnym.
I tutaj zaczyna się najciekawsze - Ewka robi nagłą woltę, zapisu p 12a ze Statutu nie wykreśla - zamiast tego - sama zaczyna po nim kreślać.
Jej dzisiejsza radosna twórczość wygląda tak:
Co oczywiste - ponownie mamy masę zastrzeżeń co do tych zapisów - podniesie je na sesji radny Odrozek - ale nie to jest w tym momencie najważniejsze.
Ja tak po prostu i po ludzku współczuję przewodniczącemu Szczurowi - jak to jest kiedy ktoś publicznie robi z gęby cholewę, panie Zdzisławie? I to ktoś inny, z pańskiej "gęby"? Nie dość że dał pan słowo że p 12a zostanie wykreślony - to dał je pan na piśmie, Wojewodzie. Jak pan czuje się dzisiaj?
Tekst ten piszę głównie ku przestrodze - dla zwolenników i politycznych przyjaciół Ewy Filipiak - każdy z was może się któregoś dnia obudzić z politycznym rzeźnickim nożem w plecach. Dosłownie każdy - skoro ona się nie zawahała zrobić tego Szczurowi - to komu nie zrobi?
No, może jeden Staszek śpi spokojnie.
Chociaż - coraz częściej słyszę opinie że jedynym dla niej ratunkiem będzie spuścić Kotarbę po kiju - więc, kto wie - może ci z was, którzy o tym coraz częściej mówią, wcale aż tak bardzo się nie mylą?
wtorek, 18 czerwca 2013
Łasak też nie działa
czyli krótkie gatki władzy
Lokalni politycy wciąż nie wyrośli z krótkich spodenek. Ciągle im się wydaje że samorządowe podwórko to jest plac zabaw, na którym tylko oni mogą budować babki z piasku.
Udowadnialiśmy wielokrotnie że samorządowcom z gminy mieszkańcy najzwyczajniej w świecie przeszkadzają - do klasyki gatunku w tym zakresie przeszły zidiociałe oświadczenia radnego Ruły i Salachny.
Kilka dni temu postanowiłem sprawdzić, jak daje się współpracować z samorządowcami z powiatu. Przy banalnej okazji - ot, ktoś zwrócił moją uwagę że na stronach BIP-u brak jest, mimo iż termin ich publikacji minął, oświadczeń majątkowych wszystkich najważniejszych ludzi w powiecie.
Zwróciłem się więc do obydwóch organów - Starosty - Jacka Jończyka oraz przewodniczącego Rady Powiatu - Józefa Łasaka. O ile reakcja p.Jończyka była błyskawiczna - stwierdził iż własne oświadczenia majątkowe złożył w terminie Wojewodzie Małopolskiemu( publikacji brak) to przewodniczący Łasak na moje pismo nie raczył zareagować z żaden sposób.
Więc tym razem publicznie - panie przewodniczący Łasak - na stornach BIP-u BRAK JEST oświadczeń majątkowych powiatowych radnych - w szczególności - pańskiego oraz obydwóch wiceprzewodniczących - Stanisława Kotarby oraz Sebastiana Ramendy.
W pańskim przypadku, panie Łasak - ten brak sięga nawet poprzedniego roku.
Wasz stan posiadania jest mi absolutnie obojętny - jeżeli o mnie chodzi, oświadczeń majątkowych moglibyście nie składać wcale. Czym jestem żywotnie zainteresowany to fakt, że nie dość że nie potraficie się wywiązać z tych bardzo niewielu obowiązków, które nakłada na was prawo, to nie potraficie nawet w sensownym terminie zareagować na najprostsze, skierowane do was pismo.
Tak długo, jak długo dla samorządowców i urzędników będzie paraliżującym szokiem fakt że ktoś czegoś od nich chce, czegoś wymaga i ma w stosunku do nich jakieś oczekiwania - Polska gminna i powiatowa będzie urzędniczym nowotworem, jakąś chorą enklawą, w której świetnie bawią się dorośli w krótkich spodenkach, a od której mieszkańcy powinni się trzymać możliwie z daleka.
Może już czas żeby niektórzy zrozumieli tą najbardziej elementarną zasadę ustroju samorządowego - to wy jesteście dla mieszkańców a nie mieszkańcy dla was.
Lokalni politycy wciąż nie wyrośli z krótkich spodenek. Ciągle im się wydaje że samorządowe podwórko to jest plac zabaw, na którym tylko oni mogą budować babki z piasku.
Udowadnialiśmy wielokrotnie że samorządowcom z gminy mieszkańcy najzwyczajniej w świecie przeszkadzają - do klasyki gatunku w tym zakresie przeszły zidiociałe oświadczenia radnego Ruły i Salachny.
Kilka dni temu postanowiłem sprawdzić, jak daje się współpracować z samorządowcami z powiatu. Przy banalnej okazji - ot, ktoś zwrócił moją uwagę że na stronach BIP-u brak jest, mimo iż termin ich publikacji minął, oświadczeń majątkowych wszystkich najważniejszych ludzi w powiecie.
Zwróciłem się więc do obydwóch organów - Starosty - Jacka Jończyka oraz przewodniczącego Rady Powiatu - Józefa Łasaka. O ile reakcja p.Jończyka była błyskawiczna - stwierdził iż własne oświadczenia majątkowe złożył w terminie Wojewodzie Małopolskiemu( publikacji brak) to przewodniczący Łasak na moje pismo nie raczył zareagować z żaden sposób.
Więc tym razem publicznie - panie przewodniczący Łasak - na stornach BIP-u BRAK JEST oświadczeń majątkowych powiatowych radnych - w szczególności - pańskiego oraz obydwóch wiceprzewodniczących - Stanisława Kotarby oraz Sebastiana Ramendy.
W pańskim przypadku, panie Łasak - ten brak sięga nawet poprzedniego roku.
Wasz stan posiadania jest mi absolutnie obojętny - jeżeli o mnie chodzi, oświadczeń majątkowych moglibyście nie składać wcale. Czym jestem żywotnie zainteresowany to fakt, że nie dość że nie potraficie się wywiązać z tych bardzo niewielu obowiązków, które nakłada na was prawo, to nie potraficie nawet w sensownym terminie zareagować na najprostsze, skierowane do was pismo.
Tak długo, jak długo dla samorządowców i urzędników będzie paraliżującym szokiem fakt że ktoś czegoś od nich chce, czegoś wymaga i ma w stosunku do nich jakieś oczekiwania - Polska gminna i powiatowa będzie urzędniczym nowotworem, jakąś chorą enklawą, w której świetnie bawią się dorośli w krótkich spodenkach, a od której mieszkańcy powinni się trzymać możliwie z daleka.
Może już czas żeby niektórzy zrozumieli tą najbardziej elementarną zasadę ustroju samorządowego - to wy jesteście dla mieszkańców a nie mieszkańcy dla was.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Ile w końcu za te śmieci?
W tym tygodniu poznamy wreszcie odpowiedź ile w rzeczywistości będzie kosztował mieszkańców nowy system "śmieciowy" - przetarg zostanie formalnie rozstrzygnięty.
Wiele wiadomo już dzisiaj - przypomnę - Ewa Filipiak wyliczyła że całkowity koszt gospodarowania odpadami w gminie wyniesie ponad 5 milionów złotych! No to dla porównania - Kraków właśnie rozstrzygnął swój przetarg - wygrało konsorcjum które zaoferowało cenę 24 miliony złotych rocznie. Dla 800 tysięcy mieszkańców!! Za obsługę populacji ponad 22 krotnie większej niż w gminie Wadowice tylko niecałe pięć razy więcej od wyliczeń Filipiak dla nas.
Wiele wskazuje na to że także w Wadowicach wygrała oferta bardzo istotnie niższa, niż to wynikało z kalkulacji Burmistrz. Jak tylko potwierdzi się to co wiemy nieoficjalnie - wiem że uważnie obserwuje cały proces Obywatel Wadowic - napiszemy o ile mniej pieniędzy moglibyście wydawać z własnych kieszeni gdyby panujący w mieście choć raz w życiu posłuchali opozycji. Przypominam - opozycyjni radni zaproponowali obniżenie stawek za śmieci - na próżno - to Wspólny Dom i filipiakowe przystawki postanowiły powiedzieć mieszkańcom, jak cesarscy żołdacy, zmuszający chłopów do kupowania gorzałki - płacz i płać!
Nie inaczej będzie w sprawie prywatyzacji Eko. Już za jakiś czas okaże się że i w tej sprawie blogerzy oraz opozycyjni radni mieli rację - a całe zyski z istnienia instalacji RIPOK pójdą w prywatne ręce, zamiast służyć do obniżenia podatku śmieciowego mieszkańców - i znów - Kotarba z Filipiak tylko wzruszą ramionami i znowu wszystkim nam powiedzą - trudno - płacz i płać, skoro masz pecha i mieszkasz na terenie którym rządzimy my.
Wiele wiadomo już dzisiaj - przypomnę - Ewa Filipiak wyliczyła że całkowity koszt gospodarowania odpadami w gminie wyniesie ponad 5 milionów złotych! No to dla porównania - Kraków właśnie rozstrzygnął swój przetarg - wygrało konsorcjum które zaoferowało cenę 24 miliony złotych rocznie. Dla 800 tysięcy mieszkańców!! Za obsługę populacji ponad 22 krotnie większej niż w gminie Wadowice tylko niecałe pięć razy więcej od wyliczeń Filipiak dla nas.
Wiele wskazuje na to że także w Wadowicach wygrała oferta bardzo istotnie niższa, niż to wynikało z kalkulacji Burmistrz. Jak tylko potwierdzi się to co wiemy nieoficjalnie - wiem że uważnie obserwuje cały proces Obywatel Wadowic - napiszemy o ile mniej pieniędzy moglibyście wydawać z własnych kieszeni gdyby panujący w mieście choć raz w życiu posłuchali opozycji. Przypominam - opozycyjni radni zaproponowali obniżenie stawek za śmieci - na próżno - to Wspólny Dom i filipiakowe przystawki postanowiły powiedzieć mieszkańcom, jak cesarscy żołdacy, zmuszający chłopów do kupowania gorzałki - płacz i płać!
Nie inaczej będzie w sprawie prywatyzacji Eko. Już za jakiś czas okaże się że i w tej sprawie blogerzy oraz opozycyjni radni mieli rację - a całe zyski z istnienia instalacji RIPOK pójdą w prywatne ręce, zamiast służyć do obniżenia podatku śmieciowego mieszkańców - i znów - Kotarba z Filipiak tylko wzruszą ramionami i znowu wszystkim nam powiedzą - trudno - płacz i płać, skoro masz pecha i mieszkasz na terenie którym rządzimy my.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
