Wbrew opinii większości opozycji w mieście, popieram Klinowskiego w zamiarze sprzedaży udziałów w Eko. Mówię: tak, ale. I o tym "ale" dzisiaj dwa słowa.
Dla Empolu śmietnik jest wart co najmniej dwukrotnie więcej niż to co wynika z wyceny spółki. Pisałem i uzasadniałem to tutaj. Fachowcy mówią "wartość inwestycyjna". To fakt który w dodatku znalazł potwierdzenie u ludzi z branży, doskonale zorientowanych w rynku odpadów w naszym województwie. To także fakt, który tworzy albo obszar niewiedzy burmistrza Klinowskiego, albo pole do potężnego nadużycia podczas sprzedaży udziałów w Eko - czego dzisiaj nie chcę rozstrzygać. To co chcę zaproponować pozwoli Radzie mieć rodzaj kontroli nad poczynaniami burmistrza, a miastu da obraz jego postępowania z jednej strony - oraz wyposaży nas wszystkich, łącznie z samym Klinowskim w dodatkową wiedzę o całej sprawie. Co więc konkretnie proponuję? Ano sporządzenie drugiej wyceny udziałów w śmietniku, tym razem metodą odtworzeniową. Myślę że bardzo do rzeczy jest by i burmistrz Klinowski i Rada i miasto wreszcie wiedziało, ile Empol musiałby wydać, żeby stworzyć sobie własne składowisko i dwie inne instalacje, w innym miejscu, gdziekolwiek na terenie województwa. To stworzy realne pole do negocjacji jeszcze przed procedurą przetargową z drapieżnikami z Tylmanowej. Szkolny, dziecinny błąd(ewentualnie świadome działanie) Klinowskiego polega w całej sprawie na tym że sprzedając Eko z góry powiedział że chce tyle pieniędzy, ile wynika z wyceny spółki, kompletnie abstrahując od faktu, że specyfika branży powoduje że Empol będzie niemal na pewno jedynym zainteresowanym zakupem, a nawet jeśli nie, to łatwo sobie wyobrazić manipulację przetargiem, biorąc pod uwagę prawo pierwokupu udziałów.
Co może zrobić Rada? Ano tłumaczę.
Klinowski źle napisał uchwałę ws sprzedaży Eko i to jest szansa dla Rady, już nawet nie tyle żeby sprzedaż powstrzymać, co przynajmniej spowodować uzyskanie godziwych za gminne udziały pieniędzy.
Do rzeczy więc - przywołana podstawa prawna projektu uchwały którą do podpisania radnym podtyka Klinowski jest prawidłowa, to art.18 ust.2 pkt 9 lit. f i g UoSG tyle tylko że...., no właśnie.
Proszę uważnie przeczytać zapis "g". Ustawa mówi w tym punkcie o "Zasadach zbywania". Generalnych zasadach zbywania jakichkolwiek udziałów, nie zaś jak w projekcie Klinowskiego, konkretnej ilości udziałów w konkretnej spółce - co potwierdza wyraźnie jedna z tez uzasadnienia do wyroku WSA z 22 września 2005 II SA/Op 123/05) cytuję "jeśli jest mowa o zasadach to ma się na myśli akt, który nie może wyczerpać się w pojedynczym zastosowaniu. Taki akt musi odnosić się do bliżej nieokreślonej liczby przypadków."
Podobnie w wyroku WSA w Krakowie z 15 lipca 2010 r., III SA/Kr/193/10), gdzie Sąd twierdzi, cytuję " Omawiane przepisy dają radzie gminy wyłącznie podstawę do podjęcia aktu o charakterze abstrakcyjnym i generalnym"
Należy więc, wypełniając dyspozycję art.18 ust.2 pkt 9 lit. g UoSG napisać i przegłosować projekt uchwały regulującej zasady zbywania przez Burmistrza udziałów w spółkach i wpisać w tą uchwałę wymóg sporządzenia wyceny dwiema metodami - wybraną przez rzeczoznawcę, oraz odtworzeniową właśnie.
Godziwe pieniądze za Eko lub... kiedy miasto będzie wiedziało ile na tym dealu zyskuje Empol, być może spółka zmieni zdanie w sprawie utworzenia i objęcia nowych udziałów i samodzielnego wybudowania nowej niecki :)
P.S - sądzę że podobny efekt - tzn rzeczywistą wartość Eko dla Empolu, można osiągnąć stosując metodę dochodową.
czwartek, 17 listopada 2016
środa, 5 października 2016
Wrogie przejęcie
czyli o tym jak Klinowski Radę Miejską sobie wziął.
W obozie radnych przeciwnych burmistrzowi Klinowskiemu jest szczur. Szpieg, który donosi natychmiast o wszelkich poczynaniach i ustaleniach tej grupy. Biorąc to pod uwagę, oraz, co być może jeszcze ważniejsze - bezwład, czy może należałoby nawet powiedzieć, polityczną obstrukcję, która dotyka tą grupę w coraz bardziej oczywisty sposób, w piątek, przy pomocy radnego Roberta Malika, Klinowski przejmie całkowitą kontrolę nad Radą Miejską. Niech bierze, skoro liczebnie być może nawet większej grupie, brak ambicji, wyobraźni a może i honoru, żeby nie pozwolić sobą pomiatać.
Tymczasem ja jeszcze słowo o faktach dotyczących poprzedniego. dopchniętego papuzim kolanem, wrogiego przejęcia Rady. Oto, co samo w sobie mocno dyskusyjne i co spowodowało reakcję Wojewody w postaci wydania decyzji o uchyleniu "uchwały Malika", Klinowski twierdził że przez analogię zastosował przepisy odnoszące się do zupełnie innej sytuacji i "najstarszemu" radnemu Stopie kazał obrady prowadzić. Jak informuje sam Klinowski, czterech radnych - Tkacz, Kaczyńska, Ficek i Cholewka odmówili prowadzenia obrad. Ślicznie. Tyle tylko że Klinowi tak się spieszyło żeby już sobie wziąć tą radę, że....
Radny Korzeniowski, urodzony: 21.12.1953
Radna Potoczna, urodzona: 09.09.1954
Radny Jasiński, urodzony: 16.01.1956
no i wreszcie, radny Stopa, urodzony 21.01.1957
Jak widać, burmistrz Klinowski, który, notabene, będąc gościem Rady, faktycznie przejął prowadzenie obrad, tak bardzo chciał żeby mu się "sprytny", pod nieobecność radnej Zadory, plan udał iż złamał nawet własną, przypominam, prawnie wątpliwą, procedurę "radnego seniora". Tyle o faktach. Dzisiaj Klinowski mami opinię publiczną bzdetnymi opowiastkami o tym jak to PiS go gnębi i jak to on w sądy z PiSem pójdzie. A że słowa prawdy się z Klinowskich blogów i profili nie dowiecie, więc miejsca dla obywatelskiego dziennikarstwa jest od groma.
W obozie radnych przeciwnych burmistrzowi Klinowskiemu jest szczur. Szpieg, który donosi natychmiast o wszelkich poczynaniach i ustaleniach tej grupy. Biorąc to pod uwagę, oraz, co być może jeszcze ważniejsze - bezwład, czy może należałoby nawet powiedzieć, polityczną obstrukcję, która dotyka tą grupę w coraz bardziej oczywisty sposób, w piątek, przy pomocy radnego Roberta Malika, Klinowski przejmie całkowitą kontrolę nad Radą Miejską. Niech bierze, skoro liczebnie być może nawet większej grupie, brak ambicji, wyobraźni a może i honoru, żeby nie pozwolić sobą pomiatać.
Tymczasem ja jeszcze słowo o faktach dotyczących poprzedniego. dopchniętego papuzim kolanem, wrogiego przejęcia Rady. Oto, co samo w sobie mocno dyskusyjne i co spowodowało reakcję Wojewody w postaci wydania decyzji o uchyleniu "uchwały Malika", Klinowski twierdził że przez analogię zastosował przepisy odnoszące się do zupełnie innej sytuacji i "najstarszemu" radnemu Stopie kazał obrady prowadzić. Jak informuje sam Klinowski, czterech radnych - Tkacz, Kaczyńska, Ficek i Cholewka odmówili prowadzenia obrad. Ślicznie. Tyle tylko że Klinowi tak się spieszyło żeby już sobie wziąć tą radę, że....
Radny Korzeniowski, urodzony: 21.12.1953
Radna Potoczna, urodzona: 09.09.1954
Radny Jasiński, urodzony: 16.01.1956
no i wreszcie, radny Stopa, urodzony 21.01.1957
Jak widać, burmistrz Klinowski, który, notabene, będąc gościem Rady, faktycznie przejął prowadzenie obrad, tak bardzo chciał żeby mu się "sprytny", pod nieobecność radnej Zadory, plan udał iż złamał nawet własną, przypominam, prawnie wątpliwą, procedurę "radnego seniora". Tyle o faktach. Dzisiaj Klinowski mami opinię publiczną bzdetnymi opowiastkami o tym jak to PiS go gnębi i jak to on w sądy z PiSem pójdzie. A że słowa prawdy się z Klinowskich blogów i profili nie dowiecie, więc miejsca dla obywatelskiego dziennikarstwa jest od groma.
czwartek, 8 września 2016
Przekręt Klina z Koprem
czyli czapka gruszek za Chocznię.
Sprzedaż Eko, regionalnej instalacji przetwarzania odpadów w Choczni jest przesądzona. W tych dniach, na wniosek burmistrza Klinowskiego, radni mają udzielić mu zgody na wyjście ze spółki. Znam wadowickich radnych, znam ich siłę inercji i skalę niemożności oraz gotowość do bezrefleksyjnej służalczości wobec widzimisię Klinowskiego większości z nich, więc o nic do nich apelować nie zamierzam. A i sam ten tekst poświęcę tylko jednemu z wielu zagadnień które powinny zostać publicznie omówione przed podjęciem decyzji o takiej dla gminny i naszych spraw, wadze.
W uzasadnieniu do projektu uchwały pisze burmistrz Klinowski iż, cytuję, firma Empol jest w sposób żywotny zainteresowana jest eksploatacją wysypiska. Co ciekawe, coś dokładnie przeciwnego twierdzili przedstawiciele spółki na spotkaniu z RM jeszcze wiosną - ale zostawmy. Ja to akurat twierdzenie Klinowskiego uważam za prawdziwe, chociaż.... nie oddające skali tego zainteresowania.
Ale po kolei. Żeby prawidłowo ocenić jak bardzo firma Empol jest zainteresowana przejęciem Eko, oraz - skoro tak to ile Eko jest dla tej spółki warte, zastanówmy się co Empol musiałby zrobić, ile pieniędzy wydać i jak długo by to potrwało, żeby zbudować sobie składowisko odpadów w jakimś innym miejscu, od zera. Otóż twierdzę że na terenie Małopolski Zachodniej, a być może w ogóle, całego województwa, jest to niemal zupełnie niemożliwe. Znaleźć i wykupić 14 hektarów spójnych obszarowo działek, uzyskać pozwolenia zintegrowane, decyzje środowiskowe, ewentualne odrolnienie gruntów, zmiany w MPZP w gminie - to jest wobec krajowych regulacji i unijnych preferencji(UE nie daje żadnych środków na składowiska, stanowczo rekomendując bardziej ekologiczne rozwiązania problemu odpadów, jak choćby spalarnie) to jest w dzisiejszych czasach prawdziwa misja niemożliwa. A gdyby nawet się udało, to koszt samych gruntów wraz z projektami i pozwoleniami, to byłoby kilkanaście milionów złotych, a czas od momentu rozpoczęcia projektu do momentu wbicia pierwszej łopaty by dopiero zacząć budować składowisko - minimum pięć lat. Jeżeli do tego dodamy jeszcze pewny jak w w banku opór społeczny, protesty, blokady, spory z miejscowymi mieszkańcami, to w pełni oddaje obraz tego co z jednej strony Empol chce od nas kupić a co Klin tak bardzo spieszy się im sprzedać.
To, te o ile dobrze pamiętam, ponad 14 hektarów w Choczni, z lokalizacją i rozwiązanymi wszelkimi problemami, o których piszę powyżej, to jest dla spółki która z odpadów żyje, czyste złoto. Fakty o których piszę, pokazują także coś więcej - otóż pokazują jak bardzo wycena księgowa spółki, oraz nominalna wartość w niej udziałów, odbiega od realnej, rynkowej ceny przedsiębiorstwa. Co więcej - nawet profesjonalna wycena przedsiębiorstwa, wykonana odpowiednią metodą, może być ze względu na różne okoliczności(jak choćby właśnie możliwość długotrwałego blokowania czy wręcz uniemożliwienia lokalizacji składowiska przez mieszkańców), niedoszacowana.
Wielkimi literami, dla opornych - WARTOŚĆ EKO JEST WIELOKROTNIE WYŻSZA NIŻ WYNIKA TO Z NOMINALNEJ WARTOŚCI UDZIAŁÓW.
Tyle. Zostawiam Was z pytaniem, kalką pytania zadanego cztery lata temu przez radnego Klinowskiego - "CZY KLINOWSKI Z KOPREM WKRÓTCE NAS OKRADNĄ"???
Myślę że warto żebyście przyszli na komisję i na sesję. Większego dealu w tej kadencji Klin już nie wykręci.
Tymczasem jedno już dzisiaj wiemy na pewno- twierdził Klinowski że dlatego posiadali na stołkach w Eko, żeby interesu przedsiebiorstwa dopilnować. No to przypilnowali, nie ma co.
Sprzedaż Eko, regionalnej instalacji przetwarzania odpadów w Choczni jest przesądzona. W tych dniach, na wniosek burmistrza Klinowskiego, radni mają udzielić mu zgody na wyjście ze spółki. Znam wadowickich radnych, znam ich siłę inercji i skalę niemożności oraz gotowość do bezrefleksyjnej służalczości wobec widzimisię Klinowskiego większości z nich, więc o nic do nich apelować nie zamierzam. A i sam ten tekst poświęcę tylko jednemu z wielu zagadnień które powinny zostać publicznie omówione przed podjęciem decyzji o takiej dla gminny i naszych spraw, wadze.
W uzasadnieniu do projektu uchwały pisze burmistrz Klinowski iż, cytuję, firma Empol jest w sposób żywotny zainteresowana jest eksploatacją wysypiska. Co ciekawe, coś dokładnie przeciwnego twierdzili przedstawiciele spółki na spotkaniu z RM jeszcze wiosną - ale zostawmy. Ja to akurat twierdzenie Klinowskiego uważam za prawdziwe, chociaż.... nie oddające skali tego zainteresowania.
Ale po kolei. Żeby prawidłowo ocenić jak bardzo firma Empol jest zainteresowana przejęciem Eko, oraz - skoro tak to ile Eko jest dla tej spółki warte, zastanówmy się co Empol musiałby zrobić, ile pieniędzy wydać i jak długo by to potrwało, żeby zbudować sobie składowisko odpadów w jakimś innym miejscu, od zera. Otóż twierdzę że na terenie Małopolski Zachodniej, a być może w ogóle, całego województwa, jest to niemal zupełnie niemożliwe. Znaleźć i wykupić 14 hektarów spójnych obszarowo działek, uzyskać pozwolenia zintegrowane, decyzje środowiskowe, ewentualne odrolnienie gruntów, zmiany w MPZP w gminie - to jest wobec krajowych regulacji i unijnych preferencji(UE nie daje żadnych środków na składowiska, stanowczo rekomendując bardziej ekologiczne rozwiązania problemu odpadów, jak choćby spalarnie) to jest w dzisiejszych czasach prawdziwa misja niemożliwa. A gdyby nawet się udało, to koszt samych gruntów wraz z projektami i pozwoleniami, to byłoby kilkanaście milionów złotych, a czas od momentu rozpoczęcia projektu do momentu wbicia pierwszej łopaty by dopiero zacząć budować składowisko - minimum pięć lat. Jeżeli do tego dodamy jeszcze pewny jak w w banku opór społeczny, protesty, blokady, spory z miejscowymi mieszkańcami, to w pełni oddaje obraz tego co z jednej strony Empol chce od nas kupić a co Klin tak bardzo spieszy się im sprzedać.
To, te o ile dobrze pamiętam, ponad 14 hektarów w Choczni, z lokalizacją i rozwiązanymi wszelkimi problemami, o których piszę powyżej, to jest dla spółki która z odpadów żyje, czyste złoto. Fakty o których piszę, pokazują także coś więcej - otóż pokazują jak bardzo wycena księgowa spółki, oraz nominalna wartość w niej udziałów, odbiega od realnej, rynkowej ceny przedsiębiorstwa. Co więcej - nawet profesjonalna wycena przedsiębiorstwa, wykonana odpowiednią metodą, może być ze względu na różne okoliczności(jak choćby właśnie możliwość długotrwałego blokowania czy wręcz uniemożliwienia lokalizacji składowiska przez mieszkańców), niedoszacowana.
Wielkimi literami, dla opornych - WARTOŚĆ EKO JEST WIELOKROTNIE WYŻSZA NIŻ WYNIKA TO Z NOMINALNEJ WARTOŚCI UDZIAŁÓW.
Tyle. Zostawiam Was z pytaniem, kalką pytania zadanego cztery lata temu przez radnego Klinowskiego - "CZY KLINOWSKI Z KOPREM WKRÓTCE NAS OKRADNĄ"???
Myślę że warto żebyście przyszli na komisję i na sesję. Większego dealu w tej kadencji Klin już nie wykręci.
Tymczasem jedno już dzisiaj wiemy na pewno- twierdził Klinowski że dlatego posiadali na stołkach w Eko, żeby interesu przedsiebiorstwa dopilnować. No to przypilnowali, nie ma co.
poniedziałek, 5 września 2016
Gdyby wybory odbyły się dzisiaj
czyli kasandrycznie.
Taka projekcja sytuacji podczas wyborów samorządowych - Klinowski jest urzędującym burmistrzem - co bez cienia wątpliwości drugą turę daje mu od ręki. A co z resztą? Ano zobaczmy.
Lokalne freaki(Łaski, Brynkus), o ile w ogóle zdołają stworzyć komitety, zbierają po kilkaset głosów. Ot takie 230: 420, ze wskazaniem na posła pana.Margines.
Kotarba z Ewą są na głębokim aucie i na nic nie mają wpływu, przynajmniej tak długo, jak długo nie zdecydują się wystawić w wyborach Ewy osobiście(wówczas wybory są pozamiatane, druga tura Filipiak vs. Klinowski, wygrywa Klin) Ale zakładam że to absolutnie nierealny scenariusz, w dodatku Ewie kompletnie niepotrzebny. Więc na aucie pozostaną, w najlepszym razie jakoś niezdarnie i ślamazarnie popierając Brynkusa, Łaski, czy tam jeszcze kogoś.
PiS(w pełni świadomie rozdzielam Kocicha z Ewą od PiS) - nie mają kandydata, ale mają markę. Marka zrobi im ze 20%. Filip Kaczyński dołoży do puli jeszcze promil. Inni ewentualni - podobnie.
Nowoczesna? Wystartuje zapewne Janas. Przeskoczy Brynkusa, ale niewiele. Bez szans finalnego powodzenia.
Kandydaci niezależni - Jończyk? Dwa inne nazwiska, których dzisiaj podać nie mam prawa? Cóż. Odpowiedź jest oczywista i zawiera się w wyliczance powyżej.
Rzecz jasna to tylko szkic politycznych możliwości Wadowic w dniu dzisiejszym, tyle na ile mogę sobie pozwolić - niemniej to już dzisiaj dosyć, żeby odpowiedzieć na zagadnienie z tytułu. Gdyby wybory samorządowe miały się odbyć dzisiaj, w mojej,zupełnie na zimno podanej ocenie- wygra Mateusz Klinowski. Wygra i wykończy to miasto na dekadę.
Co wszystkim zainteresowanym losem gminy daję pod rozwagę.
Taka projekcja sytuacji podczas wyborów samorządowych - Klinowski jest urzędującym burmistrzem - co bez cienia wątpliwości drugą turę daje mu od ręki. A co z resztą? Ano zobaczmy.
Lokalne freaki(Łaski, Brynkus), o ile w ogóle zdołają stworzyć komitety, zbierają po kilkaset głosów. Ot takie 230: 420, ze wskazaniem na posła pana.Margines.
Kotarba z Ewą są na głębokim aucie i na nic nie mają wpływu, przynajmniej tak długo, jak długo nie zdecydują się wystawić w wyborach Ewy osobiście(wówczas wybory są pozamiatane, druga tura Filipiak vs. Klinowski, wygrywa Klin) Ale zakładam że to absolutnie nierealny scenariusz, w dodatku Ewie kompletnie niepotrzebny. Więc na aucie pozostaną, w najlepszym razie jakoś niezdarnie i ślamazarnie popierając Brynkusa, Łaski, czy tam jeszcze kogoś.
PiS(w pełni świadomie rozdzielam Kocicha z Ewą od PiS) - nie mają kandydata, ale mają markę. Marka zrobi im ze 20%. Filip Kaczyński dołoży do puli jeszcze promil. Inni ewentualni - podobnie.
Nowoczesna? Wystartuje zapewne Janas. Przeskoczy Brynkusa, ale niewiele. Bez szans finalnego powodzenia.
Kandydaci niezależni - Jończyk? Dwa inne nazwiska, których dzisiaj podać nie mam prawa? Cóż. Odpowiedź jest oczywista i zawiera się w wyliczance powyżej.
Rzecz jasna to tylko szkic politycznych możliwości Wadowic w dniu dzisiejszym, tyle na ile mogę sobie pozwolić - niemniej to już dzisiaj dosyć, żeby odpowiedzieć na zagadnienie z tytułu. Gdyby wybory samorządowe miały się odbyć dzisiaj, w mojej,zupełnie na zimno podanej ocenie- wygra Mateusz Klinowski. Wygra i wykończy to miasto na dekadę.
Co wszystkim zainteresowanym losem gminy daję pod rozwagę.
czwartek, 30 czerwca 2016
Ogrodowa must die
Czyli mały, mściwy gnojek.
Od dłuższego czasu przyglądam się wojnie, wypowiedzianej przez burmistrza Klinowskiego, restauracji Ogrodowa w Wadowicach. Z fascynacją się przyglądam, traktując jako studium przypadku, z jednej strony tego co władza może zrobić z człowiekiem, kiedy ją uzyska, z drugiej- co może zrobić człowiekowi, kiedy ma z nim osobisty problem.
Garść faktów. Chronologicznie.
Kilka lat temu Klinowski jest częstym, a w okresach gdy jest w mieście- niemal codziennym gościem Ogrodowej. Próbuje z tej knajpy zrobić opozycyjną "dziuplę"- przyjazne miejsce knucia i imprezowania wraz ze swoimi poplecznikami i zwolennikami. Wszystko dobrze się układa aż do momentu kiedy właściciel Ogrodowej po pierwsze- wyrzuca Klina z restauracji, wraz z jego nieodłącznym towarzyszem, w wyjątkowo niekorzystnych dla obu "bohaterów" okolicznościach. Po drugie- to akurat pamiętam bardzo dobrze, z okresu współpracy z Klinowskim- Klin szukał wówczas sponsora dla mającego się pojawić drukowanego periodyku IWW- Frączek odmówił. Kielich goryczy zaś dopełnił się podczas organizowanego przez Klinowskiego referendum- został ze swoimi ulotkami i listami do podpisu wyproszony z koncertu w Ogrodowej- i to publicznie, przez występującego artystę, ze sceny.
To jest mniej więcej moment kiedy na Ogrodową spada grad donosów, wniosków do przeróżnych instytucji, oraz szereg publikacji, rzecz jasna anonimowych, w internecie.
Tutaj na sekundę się zatrzymam, żeby powiedzieć słowo o sobie- otóż w tamtym okresie na tyle jeszcze ufałem Klinowi oraz tak mało byłem świadom do czego ten facet jest się w stanie posunąć, że uwierzyłem w opowieść o wielkim przekręcie, rzekomo popełnionym przez parę Filipiak-Frączek. Dzisiaj już wiadomo iż znakomita większość ówczesnych zarzutów okazała się być wyssana z palca- w szczególności ta o milionowych stratach miasta - okazała się w dodatku w sposób najbardziej spektakularny, po prostu sam Klinowski udowodnił, że miejska działka w tamtym miejscu może albo przynosić zysk miastu, będąc częścią parkingu Frączków, albo nie przynosić go wcale. Od roku już chyba ma miejsce drugi przypadek- miasto ma z niej ZERO ZŁOTYCH zysku.
Wracając do chronologii.
Klinowski zostaje burmistrzem. Na Ogrodowej znikają koncerty- Klin decyduje iż WCK nie będzie firmowało tych wydarzeń.
Rzecz kolejna- Frączkowie dostają zaporową propozycje podwyżki. Pomimo prób negocjacji, które, notabene, torpeduje Klin, tracą także dzierżawę miejskiej działki.
W międzyczasie, na, o zgrozo, oficjalnym profilu burmistrza regularnie pojawiają się wpisy uderzające, czy też wprost szkalujące Frączków i knajpę, aż do osławionej już deklaracji-groźby, że burmistrz doprowadzi do zamknięcia restauracji(Teraz czas na Ogrodową!).
Ostatnim akordem w tej sprawie jest pozwolenie na sprzedaż piwa w restauracji. To prawdziwa bomba atomowa w ręku burmistrza i tej bomby nie zawahał się użyć. Najpierw, wobec argumentacji Frączków, iż uchwała dotycząca sprzedaży alkoholu jest nieprecyzyjna, próbuje przepchnać przez RM poprawkę która w sposób bezpieczny(uniemożliwiajacy F odwołanie) pozwoliłaby mu nie przedłużyć pozwolenia, a gdy radni jakimś cudem, mamieni zresztą mającą lada chwila nastąpić zmianą tejże uchwały, odmawiają Klinowskiemu, ten wściekły publicznie mówi "ja i tak pozwolenia nie wydam!!!"
No i nie wydał. Ogrodowa właśnie przechodzi do historii, trzydzieści kilka osób traci pracę, Klinowski ma swojego trupa.
Ratio legis, uzasadnieniem przepisów o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, jest taka, że jego dystrybucja ma ograniczać zjawisko nadmiernego, niekontrolowanego picia-w szczególności przez młodzież. Cel ten restauracje raczej pomagają osiągać, niż przeciwnie- a to poprzez fakt, iż alkoholu w nich jest droższy, spożywany w kontrolowanych, cywilizowanych warunkach. Osoby z problemem alkoholowym w ogromnej większości przypadków zaopatrują się w marketach bądź osiedlowych sklepach, pijąc za przysłowiową "budką z piwem". Ani Ogrodowa, ani zresztą żadna inna restauracja (no, może poza kilkoma niechlubnymi wyjątkami) nie produkuje nam alkoholików w mieście.
O ile wiem nigdy nie było tam także sytuacji podawania alkoholu nieletnim. Także pod względem bezpieczeństwa niczego temu miejscu zarzucić nie można- bywam tam od czasu do czasu- nie widziałem żadnych burd, awantur, przepychanek, nic.
Słowem- nie ma, albo inaczej, wielkimi literami, NIE MA CIENIA MERYTORYCZNYCH POWODÓW, żeby Ogrodowa miała przestać istnieć. A mimo to, przestaje. Z jednego, jedynego powodu- ponieważ mały, mściwy człowiek rzucił przez zaciśnięte zęby- 'Ogrodowa musi umrzeć". Więc umiera.
Taka jest prawdziwa twarz władzy. Taka jest prawda o naszym mieście.
Chichotem historii jest fakt że to wszystko dzieło faceta, który w niebogłosy wrzeszczał, gdy poprzednia władza, zresztą nie mając tak naprawdę wyboru, bo Koper pozwolenia na czas nie opłacił, pozwolenie cofnęła.
czwartek, 23 czerwca 2016
W imię zasad.
Petycja
Rada Miejska w Wadowicach
poprzez
Przewodniczącego RM
p. Józefa Cholewkę
Szanowni Państwo
W związku z ustawicznym i uporczywym odmawianiem przez burmistrza miasta Wadowice, pana Mateusza Klinowskiego, zupełnie oczywistego, podstawowego prawa radnych- uprawnienia do składania wniosków i poprawek do projektów uchwał, bałamutnie uzasadnianym przez p.Klinowskiego rzekomym brakiem "podstawy prawnej" do wykonywania swoich obowiązków przez radnych, wnoszę o taką zmianę Statutu Gminy Wadowice, a w szczególności Regulaminu Rady Miejskiej w Wadowicach, by owo uprawnienie, wynikające z samego ustroju samorządowego w Polsce, znalazło także swoje odzwierciedlenie w zapisach ww dokumentów.
Szanowni Państwo, wobec faktu iż znakomita większość wszystkich projektów uchwał analizując historycznie, a w obecnej kadencji, o ile mnie pamięć nie zawodzi - dokładnie WSZYSTKIE projekty uchwał, podejmowanych przez Radę Miejską w Wadowicach, są autorstwa burmistrza Wadowic, a to w tym sensie, iż burmistrz nie tylko technicznie je przygotowuje, wypełniając obowiązek nałożony przez Ustawę o samorządzie gminnym, ale, przede wszystkim, korzysta z inicjatywy uchwałodawczej, przysługującej mu z mocy tejże ustawy, ustawiczne twierdzenia burmistrza o tym, jakoby radni nie mieli prawa zgłaszania poprawek do tych projektów, nie tylko noszą znamiona, ale de facto są próbą uzurpacji przez organ wykonawczy Gminy, praw i uprawnień organu uchwałodawczego, jakim jest bez cienia wątpliwości Rada Miejska. Burmistrz usiłuje sprowadzić funkcję Rady li tylko do roli swoistego "notariusza" własnych zamierzeń i poczynań. Taki stan faktyczny jest rażąco sprzeczny tak z literą jak i z duchem "konstytucji" życia samorządowego, jakim jest Ustawa o samorządzie gminnym.
Szanowni Państwo Radni, Wysoka Rado - to na każdym z Was, radnych Rady Miejskiej w Wadowicach spoczywa obowiązek reprezentowania i dbania o interesy wszystkich mieszkańców gminy - a jedynym realnym przełożeniem tej dbałości jest takie stanowienie prawa lokalnego, by w sposób możliwie pełny te interesy i ta reprezentacja były konsumowane. Odmawiając Wam wpływu na kształt podejmowanych przez Was uchwał, burmistrz Wadowic faktycznie pozbawia Was możliwości wykonywania sprawowanego przez Was mandatu.
niedziela, 24 kwietnia 2016
Tak, radny Malik utracił mandat
bez dwóch zdań.
Klinowski, prócz tego że poświadczył nieprawdę w swoim oświadczeniu na temat sytuacji prawnej pana Roberta Malika, powołał się także na oświadczenie radnego, w którym ten miał podać, iż klub Iskra nie prowadzi działalności gospodarczej.
Jak to więc w końcu jest? Klika zdań cytatu, pozwólcie - " .....utarty jest pogląd, że działalność gospodarcza jest faktem, kategorią o charakterze obiektywnym. Nie konstytuuje jej żaden wpis bądź jego brak do odpowiedniego rejestru. Nadto nie ma (i nie może mieć) znaczenia okoliczność, że podmiot prowadzący określoną działalność nie ocenia jej subiektywnie jako działalności gospodarczej, nie nazywa jej tak bądź też oświadcza, że jej nie prowadzi" II OSK 419/15 - Wyrok NSA
Prostymi słowami - z faktu że Malik nie dokonał formalności związanych z podjęciem odpowiedniej uchwały przez walne zgromadzenie członków klubu, oraz rejestracji w KRS NIE WYNIKA że Klub nie prowadzi działalności gospodarczej. O tym że ją prowadzi przesądzają dwa fakty - Iskra sprzedaje bilety na mecze - od początku pojawiły się głosy mówiące tak mniej więcej - "eee, Malik będzie się bronił że to są "cegiełki" a nie bilety - odpowiadam - w żadnym wypadku!!! - dystrybuowanie tzw "cegiełek" to czynność zupełnie innego rodzaju, to zbiórka publiczna wymagająca zarejestrowania faktu jej przeprowadzenia(Iskra Klecza niczego podobnego nie zgłaszała). Tak więc sprzedaż biletów jest de facto prowadzeniem działalności gospodarczej, to po pierwsze, a po drugie - o prowadzeniu DG przesądza także fakt posiadania przez Klub sponsorów.
I tutaj taka ciekawostka - UM w Wadowicach, już w trakcie trwania Malikgate, zorganizował szkolenie dla członków organizacji pozarządowych - fundacji, stowarzyszeń, klubów sportowych właśnie. I tam, na sali sesyjnej w budynku UM wykładowca kilkakrotnie zwracał uwagę uczestnikom - "proszę państwa, proszę pamiętać że jeżeli prowadzicie klub sportowy i macie państwo sponsorów, to prowadzicie działalność gospodarczą"
Wszystkim którzy obserwują tą sprawę, a w szczególności Radnym Rady Miejskiej w Wadowicach, którzy w końcu będą musieli zmierzyć się z tym zagadnieniem, oświadczam i wyjaśniam - spełnione są łącznie wszystkie warunki utraty mandatu przez radnego , pana Roberta Malika - Klub Iskra Klecza prowadzi działalność na majątku gminy Wadowice, prowadzi działalność gospodarczą, a pan Malik jest osobą zarządzającą tą działalnością.
Radny Malik stracił mandat - tak mówi prawo. A czy zostanie ono skutecznie wyegzekwowane - nie wiem. Klinowski już pokazał że będzie mataczył w tej sprawie, radny Malik, pomimo wniosku, nadal uczestniczy w komisjach i sesjach RM, Rada jako taka drapie się po głowie i nic nie robi a burmistrz?- no, skoro można nie publikować wyroków TK, popełniać delikty konstytucyjne będąc prezydentem RP, to pewnie można także lekceważyć przepisy antykorupcyjne, prawda, Panie burmistrzu doktorze Klinowski?
Subskrybuj:
Posty (Atom)