czwartek, 18 września 2014
Konferencja prasowa kandydata na burmistrza Wadowic Jacka Jończyka.
Materiał dzięki uprzejmości Telewizji Wolne Wadowice.
wtorek, 16 września 2014
Pierwsza konferencja, pierwszy Program. Historyczne wydarzenia.
czyli rany boskie!!!
No i stało się - niezwykle udana konferencja prasowa oraz prezentacja Programu Komitetu za nami.
Szczegóły już wkrótce będą dla wszystkich dostępne - ale przede wszystkim, już od jutra będzie dostępny sam program - a w tak zwanym między czasie - reakcja konkurencji - z najoględniejszym jaki spotkałem do tego obrazka, opisem - "Jak trwoga to do Boga" :)
No i stało się - niezwykle udana konferencja prasowa oraz prezentacja Programu Komitetu za nami.
Szczegóły już wkrótce będą dla wszystkich dostępne - ale przede wszystkim, już od jutra będzie dostępny sam program - a w tak zwanym między czasie - reakcja konkurencji - z najoględniejszym jaki spotkałem do tego obrazka, opisem - "Jak trwoga to do Boga" :)
foto:wadowiceonline.pl
niedziela, 14 września 2014
Jak Filipiak Klinowskiemu doradzała
czyli w co się gra.
Ciekawą informację przynosi dzisiaj portal PressMix
Oto Ewa Filipiak daje się sfotografować z wyborczą ulotką Mateusza Klinowskiego - razem rzecz jasna z samym Mateuszem, oraz członkiem IWW - Pawłem Koprem - a tekst przynosi dodatkowe informacje o tym, jak to Droga Ewa doradza Klinowskiemu co do kompozycji i nasycenia barw wyborczego świstka.
Spisek? Deal? Ustawka? Klinowski potajemnie dogadał się z Ewą Filipiak? Od miesięcy słyszę wszystkie te diagnozy - oraz czytam je, kolportowane w internetowych komentarzach.
To bzdura, rzecz jasna. Filipiak nie adoptowała politycznie Klinowskiego - ani on nie zapałał do niej synowską miłością. Rzecz jest zupełnie oczywista - to polityczna kalkulacja. Dla słabiutkiego Mateusza Klinowskiego absolutnie pierwszoplanowym celem jest wskoczyć na plecy Jacka Jończyka i wszelkimi sposobami próbować na gapę dostać się do drugiej tury wyborów - stąd te zachwyty członków Inicjatywy Wolne Wadowice nad tekstami Marcina Płaszczycy. Stąd unisono z Wadowice24 brzmiące teksty, stąd nawet cytowanie przez redaktora Płaszczycę, produkującej setki komentarzy, w każdym możliwym miejscu w sieci- najgorliwszej od niedawna wyznawczyni Klinowskiego.
Dla posiadającej potężnie stopniały, aczkolwiek wciąż w tysiącach liczony, twardy elektorat, Filipiak - szczytem marzeń byłoby z kolei, w ewentualnej drugiej turze wyborów, mieć za przeciwnika Mateusza Klinowskiego. Kotarba, Płaszczyca i sama Ewa - po prostu zjedliby go na śniadanie - i z całym spokojem rozpoczęli kolejne ćwierćwiecze panowania w mieście.
Gra na taki scenariusz przynosi mnie osobiście masę ubawu - widzieć jak członkowie Inicjatywy Wolne Wadowice promują materiały Płaszczycy - a nawet - uwaga - materiały opisane "Racja Polskiej Lewicy" - bezcenne :D :D :D
Co oznacza i czy ma jakieś przełożenie na rzeczywiste preferencje wyborcze, na realną politykę w mieście ten pozorny "sojusz"?? Eeee, tam - Jacek Jończyk jest daleko poza zasięgiem Klinowskiego - a osobiście jestem przekonany, że już wkrótce pokaże plecy samej Filipiak.
W każdym razie - kto wie - całkiem możliwe że do 16 listopada kronikarze i obserwatorzy lokalnej sceny politycznej jeszcze niejednego "michałka" zobaczą - jeszcze niejeden małpi skok zostanie wykonany - o czym mówiłem Wam już zresztą kilkakrotnie.
Ciekawą informację przynosi dzisiaj portal PressMix
Oto Ewa Filipiak daje się sfotografować z wyborczą ulotką Mateusza Klinowskiego - razem rzecz jasna z samym Mateuszem, oraz członkiem IWW - Pawłem Koprem - a tekst przynosi dodatkowe informacje o tym, jak to Droga Ewa doradza Klinowskiemu co do kompozycji i nasycenia barw wyborczego świstka.
Spisek? Deal? Ustawka? Klinowski potajemnie dogadał się z Ewą Filipiak? Od miesięcy słyszę wszystkie te diagnozy - oraz czytam je, kolportowane w internetowych komentarzach.
To bzdura, rzecz jasna. Filipiak nie adoptowała politycznie Klinowskiego - ani on nie zapałał do niej synowską miłością. Rzecz jest zupełnie oczywista - to polityczna kalkulacja. Dla słabiutkiego Mateusza Klinowskiego absolutnie pierwszoplanowym celem jest wskoczyć na plecy Jacka Jończyka i wszelkimi sposobami próbować na gapę dostać się do drugiej tury wyborów - stąd te zachwyty członków Inicjatywy Wolne Wadowice nad tekstami Marcina Płaszczycy. Stąd unisono z Wadowice24 brzmiące teksty, stąd nawet cytowanie przez redaktora Płaszczycę, produkującej setki komentarzy, w każdym możliwym miejscu w sieci- najgorliwszej od niedawna wyznawczyni Klinowskiego.
Dla posiadającej potężnie stopniały, aczkolwiek wciąż w tysiącach liczony, twardy elektorat, Filipiak - szczytem marzeń byłoby z kolei, w ewentualnej drugiej turze wyborów, mieć za przeciwnika Mateusza Klinowskiego. Kotarba, Płaszczyca i sama Ewa - po prostu zjedliby go na śniadanie - i z całym spokojem rozpoczęli kolejne ćwierćwiecze panowania w mieście.
Gra na taki scenariusz przynosi mnie osobiście masę ubawu - widzieć jak członkowie Inicjatywy Wolne Wadowice promują materiały Płaszczycy - a nawet - uwaga - materiały opisane "Racja Polskiej Lewicy" - bezcenne :D :D :D
Co oznacza i czy ma jakieś przełożenie na rzeczywiste preferencje wyborcze, na realną politykę w mieście ten pozorny "sojusz"?? Eeee, tam - Jacek Jończyk jest daleko poza zasięgiem Klinowskiego - a osobiście jestem przekonany, że już wkrótce pokaże plecy samej Filipiak.
W każdym razie - kto wie - całkiem możliwe że do 16 listopada kronikarze i obserwatorzy lokalnej sceny politycznej jeszcze niejednego "michałka" zobaczą - jeszcze niejeden małpi skok zostanie wykonany - o czym mówiłem Wam już zresztą kilkakrotnie.
czwartek, 11 września 2014
Przełomowe odkrycie Ewy Filipiak
czyli.... no właśnie :)
Ewa postanowiła zakończyć swoją ćwierćwieczną obecność w polityce mega mocnym akcentem - kto wie, czy nie na miarę własnego hasła w "Encyklopedia Britannica" bądź innego Nobla, w dziedzinie fizyki - na przykład za "Teoretyczne i praktyczne badania z zakresu bilokacji"
W każdym razie - jeżeli macie jakichś zużytych, wyświechtanych, niedziałających polityków - nie wyrzucajcie ich w diabły - prawo Drogiej Ewy mówi iż "dany polityk, poddany procesowi recyklingu, może jeszcze zaważyć" :D :D :D
Kliknij by powiększyć
Ewa postanowiła zakończyć swoją ćwierćwieczną obecność w polityce mega mocnym akcentem - kto wie, czy nie na miarę własnego hasła w "Encyklopedia Britannica" bądź innego Nobla, w dziedzinie fizyki - na przykład za "Teoretyczne i praktyczne badania z zakresu bilokacji"
W każdym razie - jeżeli macie jakichś zużytych, wyświechtanych, niedziałających polityków - nie wyrzucajcie ich w diabły - prawo Drogiej Ewy mówi iż "dany polityk, poddany procesowi recyklingu, może jeszcze zaważyć" :D :D :D
sobota, 6 września 2014
Kilka słów o kampanii wyborczej
czyli coś panu rezonuje?
Podczas ostatniego spotkania sztabu Jacka Jończyka, słuchałem ludzi tylko jednym uchem. Jednym, bo gdzieś z tyłu głowy miałem myśl, wychodzącą poza bieżące sprawy i tematy, omawiane w tym gronie.
Otóż współczucie mnie jakieś ogarnęło - pomyślałem sobie - kurcze, ktokolwiek będzie odpowiadał za kampanię Ewy Filipiak, do zrobienia ma gigantyczną, gotów jestem nawet twierdzić, że niemożliwą rzecz - stare będzie musiał przeobrazić w nowe, zużyte jako odkrywcze, dotychczasowy brak programu, wizji - jako przełomowe, spartaczone jako - bo ja wiem zresztą jak? Jako "naprawiane na koszt wykonawcy"?
Już nie wspomnę że z bezradnych trzeba będzie zrobić aktywistów, z Tadeusza Krupnika - Stev'a Jobsa, a z Kotarby - Dalajlamę :D
No rezonuje strasznie.
Więc, jak mówię - trochę współczuję konkurencji - potrzeba będzie małpich skoków oraz - no chyba stłuczenia w domu wszystkich luster - żeby nie musieć spoglądać sobie w twarz, opowiadając ludziom te wszystkie dyrdymały.
Technokratyczny, zrównoważony, programowy Jacek Jończyk nie jest wyzwaniem dla jego sztabowców - w żadne piórka stroić go nie ma potrzeby. No, może tylko zadbać, żeby także po domu w butach chodził - kurczę, kto wie - może i do łóżka się w nich kładł - nie daj bóg, ktoś mu zdjęcia w skarpetkach zrobi, no i będzie, lokalna "afera" :)
To właśnie myślałem podczas spotkania - "ok, to będzie cholernie pracowity czas, ale koncepcyjnie - nie stanowi jakiegoś szczególnego wyzwania".
No tak - napisałem że współczuję ludziom Ewy - a jest przecież także inny konkurent - wiem, słyszałem - ponoć już nawet się przebrał.
Nie mówił za kogo :):):)
Podczas ostatniego spotkania sztabu Jacka Jończyka, słuchałem ludzi tylko jednym uchem. Jednym, bo gdzieś z tyłu głowy miałem myśl, wychodzącą poza bieżące sprawy i tematy, omawiane w tym gronie.
Otóż współczucie mnie jakieś ogarnęło - pomyślałem sobie - kurcze, ktokolwiek będzie odpowiadał za kampanię Ewy Filipiak, do zrobienia ma gigantyczną, gotów jestem nawet twierdzić, że niemożliwą rzecz - stare będzie musiał przeobrazić w nowe, zużyte jako odkrywcze, dotychczasowy brak programu, wizji - jako przełomowe, spartaczone jako - bo ja wiem zresztą jak? Jako "naprawiane na koszt wykonawcy"?
Już nie wspomnę że z bezradnych trzeba będzie zrobić aktywistów, z Tadeusza Krupnika - Stev'a Jobsa, a z Kotarby - Dalajlamę :D
No rezonuje strasznie.
Więc, jak mówię - trochę współczuję konkurencji - potrzeba będzie małpich skoków oraz - no chyba stłuczenia w domu wszystkich luster - żeby nie musieć spoglądać sobie w twarz, opowiadając ludziom te wszystkie dyrdymały.
Technokratyczny, zrównoważony, programowy Jacek Jończyk nie jest wyzwaniem dla jego sztabowców - w żadne piórka stroić go nie ma potrzeby. No, może tylko zadbać, żeby także po domu w butach chodził - kurczę, kto wie - może i do łóżka się w nich kładł - nie daj bóg, ktoś mu zdjęcia w skarpetkach zrobi, no i będzie, lokalna "afera" :)
To właśnie myślałem podczas spotkania - "ok, to będzie cholernie pracowity czas, ale koncepcyjnie - nie stanowi jakiegoś szczególnego wyzwania".
No tak - napisałem że współczuję ludziom Ewy - a jest przecież także inny konkurent - wiem, słyszałem - ponoć już nawet się przebrał.
Nie mówił za kogo :):):)
czwartek, 4 września 2014
Whatewer works
czyli malkontentom mówię - wypad.
Jak podaje stowarzyszenie Dignitas Dolentium - w bardzo krótkim czasie - w wyniku akcji Ice Bucket Challange, na pomoc chorym ze stwardnieniem zanikowym bocznym, zebrano już blisko milion złotych.
Co więcej - jeszcze nigdy w historii stowarzyszenia nie zebrało ono tak licznych darowizn.
Więc jaśnie państwu - gęgaczom, kręcącym nosem malkontentom - a także najprzeróżniejszej maści pseudoekologom ,dedykując te kwoty i te liczby chcę powiedzieć - a idźcie Wy do cholery, z tymi Waszymi wymówkami, mądrościami, everydaychallangami - ta akcja rzeczywiście zmieniła kawałek świata chorym ludziom. Nie gębą, nie nadętym pitoleniem - a realnymi kwotami, za które będzie można przynajmniej w jakimś stopniu ułatwić im życie.
Sprawa jest oczywista - nie było IBC - nie było pieniędzy. Wydarzył się IBC - pieniądze są. Każde następne słowo, dodane do tych faktów, to tylko mącenie wody.
Nie mąćcie więc - wodę należy oszczędzać ;) :)
Jak podaje stowarzyszenie Dignitas Dolentium - w bardzo krótkim czasie - w wyniku akcji Ice Bucket Challange, na pomoc chorym ze stwardnieniem zanikowym bocznym, zebrano już blisko milion złotych.
Co więcej - jeszcze nigdy w historii stowarzyszenia nie zebrało ono tak licznych darowizn.
Więc jaśnie państwu - gęgaczom, kręcącym nosem malkontentom - a także najprzeróżniejszej maści pseudoekologom ,dedykując te kwoty i te liczby chcę powiedzieć - a idźcie Wy do cholery, z tymi Waszymi wymówkami, mądrościami, everydaychallangami - ta akcja rzeczywiście zmieniła kawałek świata chorym ludziom. Nie gębą, nie nadętym pitoleniem - a realnymi kwotami, za które będzie można przynajmniej w jakimś stopniu ułatwić im życie.
Sprawa jest oczywista - nie było IBC - nie było pieniędzy. Wydarzył się IBC - pieniądze są. Każde następne słowo, dodane do tych faktów, to tylko mącenie wody.
Nie mąćcie więc - wodę należy oszczędzać ;) :)
poniedziałek, 1 września 2014
Prawdziwym ludziom wadowickiej Solidarności cześć
czyli ważna interpelacja Henryka Odrozka
Na dzisiejszej sesji RM padł ważny wniosek radnego Odrozka. Ważny na płaszczyźnie historycznej, ważny symbolicznie. W dodatku mający swój wymiar całkiem praktyczny.
Oto w 25 rocznicę ustrojowych przemian w kraju, "człowiekiem Solidarności" głosi się być... Stanisław Kotarba. Człowiek dla ówczesnych spraw i ówczesnej walki o znaczeniu i w ogóle o udziale w nich - żadnym. Nie inaczej zresztą jak sama kniahini, od przeszło 20 lat niepodzielnie władająca gminą - Ewa Filipiak.
Z drugiej zaś strony mamy nazwiska tego kalibru co śp. Józef Zeman, czy śp. ks Jan Wołek - systematycznie wypychanych z ludzkiej pamięci - rzeczywistych współtwórców i działaczy wadowickiej Solidarności. Są zresztą ciągle z nami, wciąż wśród żyjących, twórcy i założyciele lokalnej Solidarności - takim jest m.in pan doktor habilitowany Andrzej Nowakowski. Milczą też władze miasta o dokonaniach i roli pierwszego burmistrza Wadowic w latach 1990-1994 - Kazimierza Malczyka. Milczą wyłącznie dlatego że przestały szkalować. skutecznie wypchnąwszy tych ludzi na margines życia społecznego, na margines ludzkiej pamięci - a także, jak w przypadku pana profesora Nowakowskiego - w ogóle daleko poza granice miasta.
Rzecz jasna nazwiska które wymieniłem nie zamykają katalogu ludzi autentycznie związanych z ówczesną "S", oraz bardzo zasłużonych dla Wadowic - tym w stosownym czasie zajmą się ludzie z dogłębną wiedzą w tym zakresie - tutaj, na przykładzie tych kilku nazwisk, tylko szkicuję problem, tylko sygnalizuję wolę naprawienia historycznej krzywdy i odkłamania zamulanej od ćwierćwiecza już prawie, rzeczywistości.
Cóż - wkrótce po wyborach, wraz ze zmianą władzy, przyjdzie lepszy czas na oddanie należnego miejsca wszystkim LUDZIOM tamtego okresu - na dzisiaj propozycja bardzo konkretna - jak mówiłem - łącząca w sobie tak znaczenie symboliczne jak i zupełnie praktyczne - przytaczam cały fragment wniosku radnego Henryka Odrozka z dzisiejszej sesji RM:
Wczoraj minęła 25 rocznica ważnych wydarzeń w historii naszego kraju. Czy z Pani strony jest przewidywana jakakolwiek forma uhonorowania jednego z nielicznych prawdziwych ludzi „Solidarności”, jakim był zmarły niestety Józef Zeman? Jeśli, jak przypuszczam, nie, to chciałbym przedstawić projekt wniosku, który został do mnie zgłoszony przez przedstawiciela mieszkańców ul. Wadowity. Chodzi o przemianowanie części ulicy Wadowity od placu Obrońców Westerplatte do skrzyżowania w kierunku placu Bohaterów Getta na ulicę imienia Józefa Zemana. Oprócz uczczenia rzeczywiście, a nie „papierowo” zasłużonego współtwórcy wadowickiej „Solidarności”, załatwiłoby to nierozwiązywalną przez kierowany przez Panią Urząd od 20 lat sprawę podwójnej numeracji ulicy i osiedla Wadowity, co już kiedyś na sesji zgłaszałem. Przy okazji można by też zmienić numerację pozostałych kilku domów przy ulicy Wadowity i ten pozornie „nierozwiązywalny”, a uciążliwy dla mieszkańców problem zostałby nareszcie załatwiony.Jaki jest Pani stosunek do tej społecznej inicjatywy?
Na dzisiejszej sesji RM padł ważny wniosek radnego Odrozka. Ważny na płaszczyźnie historycznej, ważny symbolicznie. W dodatku mający swój wymiar całkiem praktyczny.
Oto w 25 rocznicę ustrojowych przemian w kraju, "człowiekiem Solidarności" głosi się być... Stanisław Kotarba. Człowiek dla ówczesnych spraw i ówczesnej walki o znaczeniu i w ogóle o udziale w nich - żadnym. Nie inaczej zresztą jak sama kniahini, od przeszło 20 lat niepodzielnie władająca gminą - Ewa Filipiak.
Z drugiej zaś strony mamy nazwiska tego kalibru co śp. Józef Zeman, czy śp. ks Jan Wołek - systematycznie wypychanych z ludzkiej pamięci - rzeczywistych współtwórców i działaczy wadowickiej Solidarności. Są zresztą ciągle z nami, wciąż wśród żyjących, twórcy i założyciele lokalnej Solidarności - takim jest m.in pan doktor habilitowany Andrzej Nowakowski. Milczą też władze miasta o dokonaniach i roli pierwszego burmistrza Wadowic w latach 1990-1994 - Kazimierza Malczyka. Milczą wyłącznie dlatego że przestały szkalować. skutecznie wypchnąwszy tych ludzi na margines życia społecznego, na margines ludzkiej pamięci - a także, jak w przypadku pana profesora Nowakowskiego - w ogóle daleko poza granice miasta.
Rzecz jasna nazwiska które wymieniłem nie zamykają katalogu ludzi autentycznie związanych z ówczesną "S", oraz bardzo zasłużonych dla Wadowic - tym w stosownym czasie zajmą się ludzie z dogłębną wiedzą w tym zakresie - tutaj, na przykładzie tych kilku nazwisk, tylko szkicuję problem, tylko sygnalizuję wolę naprawienia historycznej krzywdy i odkłamania zamulanej od ćwierćwiecza już prawie, rzeczywistości.
Cóż - wkrótce po wyborach, wraz ze zmianą władzy, przyjdzie lepszy czas na oddanie należnego miejsca wszystkim LUDZIOM tamtego okresu - na dzisiaj propozycja bardzo konkretna - jak mówiłem - łącząca w sobie tak znaczenie symboliczne jak i zupełnie praktyczne - przytaczam cały fragment wniosku radnego Henryka Odrozka z dzisiejszej sesji RM:
Wczoraj minęła 25 rocznica ważnych wydarzeń w historii naszego kraju. Czy z Pani strony jest przewidywana jakakolwiek forma uhonorowania jednego z nielicznych prawdziwych ludzi „Solidarności”, jakim był zmarły niestety Józef Zeman? Jeśli, jak przypuszczam, nie, to chciałbym przedstawić projekt wniosku, który został do mnie zgłoszony przez przedstawiciela mieszkańców ul. Wadowity. Chodzi o przemianowanie części ulicy Wadowity od placu Obrońców Westerplatte do skrzyżowania w kierunku placu Bohaterów Getta na ulicę imienia Józefa Zemana. Oprócz uczczenia rzeczywiście, a nie „papierowo” zasłużonego współtwórcy wadowickiej „Solidarności”, załatwiłoby to nierozwiązywalną przez kierowany przez Panią Urząd od 20 lat sprawę podwójnej numeracji ulicy i osiedla Wadowity, co już kiedyś na sesji zgłaszałem. Przy okazji można by też zmienić numerację pozostałych kilku domów przy ulicy Wadowity i ten pozornie „nierozwiązywalny”, a uciążliwy dla mieszkańców problem zostałby nareszcie załatwiony.Jaki jest Pani stosunek do tej społecznej inicjatywy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

