czwartek, 27 sierpnia 2015

Ciekawe spotkanie w TMZW

czyli co z tym racjonalizmem.

Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej zainaugurowało wczoraj, cykliczne w zamierzeniach wydarzenie - coś na kształt klubu dyskusyjnego. Rzecz anonsowano jako spotkanie dla tych, którym rozum nie przeszkadza - a że mnie samemu życie upływa na próbach się z nim(Rozumem) zaprzyjaźnienia - poszedłem z ciekawością.


Był wstępniak prezesa Jurczaka, była z ogromną kulturą i w stylu który bardzo lubię, wygłoszona hmm, pogadanka, mini-wykład, wprowadzenie - okraszone smacznymi cytatami z jezuity De Mello, prowadzona przez pana Ślesaka.  Była i z początku cokolwiek niemrawa, ale z perspektywami na dobrą kontynuację, dyskusja.

Dosyć szybko zorientowałem się że wszyscy chyba, bez wyjątku uczestnicy mają raczej jednolitą propozycję, czemu przyznać palmę, czy to "czucie i wiara" czyli też 'szkiełko i oko" mocniej do nich przemawia. Zorientowałem się i postanowiłem cokolwiek tą pewnością zachwiać, no taki jestem cholera, przekorny :)

Postawiłem taki oto problem przed uczestnikami: Hekatomba w Syrii, plus ekspansja ISIS, plus inne odłamy wojującego Islamu - jak choćby niewymieniony w dyskusji Boko Haram) powodują nie bezpodstawny lęk europejczyków. Powstają ruchawki typu 'Stop islamizacji Europy".

Co więcej - "stara Europa" ma już od lat wewnątrz własnych granic całe enklawy nieintegrujących, nie asymilujących się z resztą społeczeństw wyznawców Mahometa. Przykłady z Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Francji pokazują że działające legalnie, w sercu europejskich krajów szkoły koraniczne bywają wylęgarnią zamachowców-samobójców, a religia jaka jest tam wpajana młodym, nie jest, bynajmniej, islamem pokoju.
Słowem - jest znacząca i powiększająca się część tych islamistów, którzy w życie na różną skalę i z różnym póki co, powodzeniem, próbują rzucić świat na kolana przed Allahem.

No i wreszcie pytanie - skoro "stop islamizacji Europy" - to kto jest to w stanie zrobić? Czy mędrcy ze szkiełkiem i okiem? Intelektualiści w akademickich dyskusjach? "Neutralne światopoglądowo" państwo? Czy też raczej może na pewnym poziomie naprawdę skuteczny opór może postawić to ta, tak skądinąd wyszydzana,  część społeczeństw, dla których 'czucie i wiara" wciąż na codzień jest motorem silniejszym niż cokolwiek innego?

Tutaj zawieszam ten temat - nawet nie cytując prób odpowiedzi, które wczoraj padły - kto wie, może ktoś z Was sam będzie się chciał poboksować z zagadnieniem?

A tak - zapytany wczoraj, obiecałem że będę częstszym gościem tych pogaduszek - panowie mają co prawda, trochę dla mnie(młodego :D :D :D) uciążliwą manierę "wspominkowania", ale co tam - w końcu "narząd nie używany zanika, a używany rozwija się i doskonali" - i tą, wyniesioną z lekcji genetyki zasadą, choćby ze strachu, należy się kierować, prawda? ;)





środa, 26 sierpnia 2015

Who is who w lokalnej polityce

czyli rozdwojenie jaźni burmistrza Klinowskiego.

Na początek słowo wprost do skarbniczki Gminy, Bożeny Flasz.

Pani Bożeno - ten tekst nie jest o Pani. Politycznie nigdy nie było mi z Panią po drodze, była Pani w końcu jednym z najpotężniejszych filarów poprzedniej ekipy. Merytorycznie natomiast - nigdy nie formułowałem żadnych poważnych zarzutów stosunku do Pani pracy - być może dlatego że ja wiem na czym polega robota głównego księgowego. Formułował je za to, pośrednio nadal je głosi,  Pani dzisiejszy zwierzchnik - i to najcięższego kalibru - i o tym chcę dzisiaj opowiedzieć.


Archiwum strony Klinowskiego - tag Bożena Flasz - wygląda tak :


Kilkanaście tekstów, a w nich oskarżenia wprost bądź pośrednio tego rodzaju:

 " Nazywajmy zatem złodziei i ich działania po imieniu."

" Skarbnik Gminy, Bożena Flasz (również radna powiatowa i członkini różnych gremiów lokalnych – rad nadzorczych, partii politycznych, stowarzyszeń) ogłosiła sukces. Burmistrz wykonała budżet na 100%! W przyszłym roku oczekujemy wykonania na 105%! Przypominało to jako żywo deklaracje, które komunistyczna władza wygłaszała co rok chwaląc postępy socjalistycznej gospodarki. Kraj się sypał, ale normy i założenia wykonywano zawsze.

Kilkanaście teksów a w każdym z nich Bożena Flasz przedstawiana i opisywana w sposób jak najgorszy.


Dzisiaj ta sama Bożena Flasz dostaje od Klinowskiego serduszka.


Ale to wciąż nie o to chodzi.

Po co więc ten tekst? Ano już wyjaśniam. Oto gdy Mateusz Klinowski sam sobie dawał fuchę w radzie nadzorczej  Eko, to wyrzucał z tej rady właśnie Bożenę Flasz, motywując to tym, iż w Eko dochodziło do ogromnych nieprawidłowości, właśnie pod okiem m.in Bożeny Flasz. Klinowski żadnych kompetencji, prócz formalnych(doktorat) by nadzorować spółkę, nie posiada - no ale skoro Bożena wówczas była be, to na śmietnik poszedł sam. Mam więc propozycję taką - skoro dzisiaj skarbniczka Bożena Flasz ma już  serduszka, to być może celowe byłoby przywrócenie jej, w końcu osoby w przeciwieństwie do burmistrza po pierwsze, doświadczonej, a po drugie, ważniejsze - mającej wiedzę o ekonomii, finansach, etc - czyli wyposażonej w narzędzia rzeczywiście potrzebne w nadzorze nad spółką?

W końcu burmistrz nie dla pieniędzy różne funkcje sprawuje, prawda?


Mam także i szerszą refleksję - taką zasadniczej natury. W głowę zachodzę, jak to jest możliwe, w jakim intelektualnym i moralnym rozkroku trzeba stanąć, żeby jak burmistrz Klinowski - na każdym dosłownie kroku, zarzucać poprzedniej władzy wszystko co najgorsze, a jednocześnie serduszkami honorować i pod niebiosa wychwalać, skarbnika Gminy, bez którego wiedzy, zgody i podpisu, niemal żadna operacja finansowa w gminie nie mogła dojść do skutku?

Chociaż, właściwie wcale nie zachodzę - ja to po prostu wiem - Klinowski to człowiek wyzuty z moralności, sumienia i pozbawiony tej przyzwoitości, która karze ludziom mówić prawdę. Ten facet manipuluje faktami i ludźmi tak, bo osiągnąć swoje polityczne cele i każda metoda by te cele osiągnąć, jest dla niego dobra.


Jako ciekawostkę - w tym samym tekście Klinowskiego na stronie IWW, w której nawołuje by nazywać m.in panią Bożenę Flasz złodziejem, dziękuje Klinowski blogerom, za pracę jaką włożyliśmy w temat prywatyzacji EKO. Tym samym blogerom, którzy dzisiaj nie dostają już serduszek - dostają za to coraz to potężniejszą dawkę nienawiści, pomówień, kłamstw, etc.

No tak to już w życiu bywa - i nawet niespecjalnie się Klinowskiemu dziwię, w końcu to polityk, jakich tysiące ssie publicznego cyca - dziwię się natomiast ludziom, jakieś ich części, że tak bezrefleksyjnie łykają brednie, którymi Klinowski ich już nawet nie karmi, on ich nimi napycha.


Fuj, nie łykajcie tej brei, jest niestrawna.

piątek, 21 sierpnia 2015

Skandal pod patronatem Klinowskiego

czyli co dalej z Wadowicką Izbą Gospodarczą.

Rozlało się mleko. Dopieszczany na wszelkie sposoby przez Mateusza Klinowskiego projekt trzeszczy w posadach. A że posadowiony był na finansowej i politycznej patronce burmistrza, w mieście prócz hałasu, roznosi się także niepoczciwy wielce zapaszek. Oto szefowa WIG okazała się być właścicielką obiektów budowlanych, konkretnie kilkuset metrów kwadratowych powierzchni magazynowych. co do których Państwowy Inspektor Nadzoru Budowlanego orzekł, iż są samowolą budowlaną.

Miasto przeciera oczy ze zdumienia - ale jakże to, osoba która tak blisko powiązana jest z burmistrzem Klinowskim, łamie prawo? W dodatku na taką skalę? Ludzie pytają - to ile gmina straciła pieniędzy na podatku od nieruchomości? Czy zdoła je kiedykolwiek odzyskać? Dlaczego o całej sprawie milczy sam Klinowski? Co u diaska dzieje się z jego zapleczem politycznym, gdzie jest IWW, gdzie siostry Siłkowskie, gdzie kombatant Koper?

Ja sam tak komentowałem lokalną aferę w mediach " Oczekiwania wobec burmistrza Klinowskiego są proste- publiczne oświadczenie jaką kwotę podatku od nieruchomości musiałaby zapłacić gminie Wadowice jego koleżanka i sponsorka, gdyby hale były legalne, oraz jak szybko jego koledzy, prawnicy, pracujący w UM Wadowice będący jednocześnie członkami Izby Gospodarczej, wystąpią o zwołanie walnego zgromadzenia członków izby i odwołanie pani prezes. Wstyd panie Klinowski. Upadek."

Tak sobie to trwało przez dni kilkanaście aż wczoraj, w jednym z lokalnych mediów sama zainteresowana skomentowała rzecz całą. Skomentowała i.... stało się jeszcze straszniej. Oto wywiadu udzieliła pani prezes w tym samym medium, w którym jeszcze kilka tygodni wcześniej radośnie ogłaszała że ona jako przedsiębiorca, czuła potrzebę, że ją jako przedsiębiorcę do innej Izby zaproszono, i że teraz właśnie są tej jej przedsiębiorczości owoce, w postaci WIG. W tym samym medium, temu samemu dziennikarzowi wczoraj pani Zofia Filek jednak stanowczo oświadczyła że to wszystko nieprawda jest, że ona żadnym przedsiębiorcą nie jest, nie była w przeszłości i w ogóle to mąż.

Jak boga kocham - jeden tekst od drugiego dzieli kilka tygodni tygodni - a sami popatrzcie -





Dość tych żartów! Pani prezes - wobec pani mam proste oczekiwanie - albo oświadczy Pani publicznie że nie wiedziała Pani o tym iż firma zarejestrowana na Pani męża posadowiła te zakwestionowane przez Nadzór budowle na Państwa działkach, a Pani osobiście nie czerpała żadnych korzyści z faktu ich istnienia, albo proszę zachować się dojrzale i zrezygnować z funkcji prezesa WIG. Jeżeli rzecz działa się za Pani wiedzą i akceptacją to po prostu - straciła Pani moralne kompetencje żeby liderować lokalnemu biznesowi - czy też tej jego części skupionej w Izbie.


Mam także wniosek do członków Sądu Honorowego, ciała statutowego Wadowickiej Izby Gospodarczej - w szczególności do Leona Jamrożka - w szczególności do pana Leona, bo jest jedyną osobiście znaną mi osobą w tym ciele - tak więc Leonie i Wy, Szanowni Państwo : Zbigniew Bylica, Aleksandra Kolibska, Krzysztof Walczak, Marcin Małecki - prawdopodobnie nigdy więcej Wasza aktywność w łonie WIG nie będzie tak potrzebna, jak potrzebna jest dzisiaj - sprawdźcie jakie w tej sytuacji możliwości daje Wam Statut Izby - no i na litość boską, działajcie! Sprawa pani prezes rzutuje co prawda w publicznym odbiorze głównie na burmistrza Klinowskiego - ale w następnej kolejności właśnie na Was, na całą Izbę i wszystkich jej członków.

O ile pamiętam, Statut WIG stanowi że Izba jest zrzeszeniem przedsiębiorców oraz ludzi wykonujących wolne zawody. Dzisiejsze oświadczenie prezes Filek natomiast - no cóż - skoro nie jest, jak twierdzi dzisiaj, przedsiębiorcą, nie wykonuje także wolnego zawodu, to jakim cudem w ogóle jest członkiem WIG?

A na koniec - wiecie, ja wycofuję swoje oczekiwania w stosunku do burmistrza Klinowskiego. Już nie chcę żeby policzył jakie pieniądze wpłynęłyby do miejskiej kasy gdyby hale p.Filek były opodatkowane tak, jak prawo to przewiduje. Ja po prostu nie mam już żadnych oczekiwań w stosunku do tego człowieka.



wtorek, 11 sierpnia 2015

W dzień gorącego lata

czyli pół żartem pół serio.

Na spotkanie z mieszkańcami burmistrz Klinowski przyszedł dobrze przygotowany. O dziwo - znacznie lepiej niż do swojego wykładu w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. A może nie o dziwo - może po prostu lepiej mu idzie to, czym żyje i na czym rzeczywiście się zna? W każdym razie - propaganda cud, miód - no ślicznie było. Można nawet powiedzieć ze wzorcowo - albo raczej - wg wzorca - swoją opowieść sprzedać, o sprawach niewygodnych milczeć bądź nałgać, do głosu nie dopuścić - ekipa Klina odrobiła lekcję. Jeżeli ośmieliłbym się coś doradzać to  - no oszczędźcie biednej pani Oliwi Brzeźniak tego latania z mikrofonem - po prostu za przykładem prezesa Kaczyńskiego i ludzi jego - przyjmujcie pytania wyłącznie na piśmie - wówczas i selekcja pewniejsza i pewność że nikt niczego do trzymanego przed ustami nagłośnienia chlapnąć nie zdoła.


Ach tak - no i wbijcie sobie w głowy, w serca i w kulturę niechęć do zwrotu "witam". "Witam" oznacza że ustawiacie się w relacji nadrzędności. Witam jest aroganckie i mocno nie na miejscu, zwłaszcza gdy mówi się do ludzi w znakomitej większości o pokolenie bądź dwa od siebie starszych.



Tyle mojej autorskiej relacji z burmistrzowskiej imprezy - a teraz zgłoszenie. Otóż zgłaszam się jako uczestnik, prelegent, wykładowca, zgłaszam się do dowolnego zagospodarowania przez wiceburmistrz Ewę Całus i burmistrza Klinowskiego w ich imprezie pt. HejtSTOP - akcja przeciwdziałania przejawom nienawiści w przestrzeni publicznej.   

Już dzisiaj, z biegu, mogę wygłosić godzinny wykład pt. "Strona internetowa IWW autorstwa Mateusza Klinowskiego, jako kolebka wadowickiego hejtu. Eskalacja anonimowej nienawiści, kłamstw, lejnia pomyj. Wadowicka szczujnia IWW jako archetyp zjawiska"  

A gdy wynotuje sobie przykłady mogę mówić dwie godziny.
Tak więc zgłaszam się i grosza nie wezmę.


Ach tak - tłumaczę podtytuł - żartem jest rada by naśladować Kaczyńskiego. Do HejtSTOP zgłaszam się zupełnie poważnie.

niedziela, 19 lipca 2015

Jak prezes Filek z wiceprezesem Koprem po Wadovianę idą

czyli tak wiele musiało się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu.

"Szanowni Państwo –przez lata obserwowałem szeptaną w gabinetach władzy, knutą gdzieś pomiędzy własnymi zausznikami, metodę uprawiania polityki. Moją misją jest raz na zawsze zmienić ten stan rzeczy. Chcę autentycznego otwarcia samorządu dla mieszkańców – zamiast zakulisowych rozgrywek." -  tak opisywałem swoje polityczne Credo na wyborczej ulotce. Taka też jest moja motywacja, by wciąż jeszcze uchylać dla Was drzwi, które politycy najchętniej trzymaliby zabite na głucho.


Za czasów Ewy o prawdziwe informacje, co i dlaczego dzieje się w lokalnej polityce, było trudno. Trudno też  było w ogóle o jakiekolwiek informacje - no taki styl.
Dzisiaj za sprawą hipertrofii internetów Klinowskiego, miasto jest wręcz informacjami zalewane. Tych prawdziwych nadal ze świecą szukać. Styl jeszcze gorszy.

Przykład - a uprzejmie proszę:

Płacze "best burmistrz ever" że członkowie LGD Wadoviana, w tym kilkoro radnych, nie przyszli na walne zebranie stowarzyszenia. Całą serię nazwisk podaje, jako winnych wstydu przed "partnerami z Andrychowa", że się nie udało. Co wierniejsi klikacze post zalajkowali, pytań żadnych nie mieli - znaczy burmistrz liderem transparentności jest i basta. 

Ale o co chodzi, aż ciśnie się na usta? Dlaczego w ogóle coś się dzieje wokół LGD? Co burmistrz Żak z burmistrzem Klinowskim uknuli, że "wstyd"?  Dlaczego "partnerów z Andrychowa" nie było na pierwszym terminie Walnego? Dlaczego Kinowski w ogóle nie wspomniał, że był jakiś inny termin? 

Oto od miesięcy toczy się podskórna gra o LGD. A właściwie o dostęp do tych kilku milionów złotówek, dystrybuowanych przez nią. Gorączkowo liczone są "szable" w Wadovianie, ad hoc delegowani przez burmistrza jego ludzie - tak tak - na czele z naszymi dobrymi znajomymi - radnym Koprem i biznesmenką Filek - tak, by na Walnym Zebraniu można było wybrać nowy zarząd, generalnie - by przejąć Lokalną Grupę Działania. Ciekawostek przy tym jest cała masa - oto wśród delegowanych przez dzisiejszego burmistrza żołnierzy, są .....radni Wspólnego Domu. Zresztą - ruiny WD i gry wokół Rady Miejskiej opiszę przy innej okazji. 

Tak czy owak - jak widzicie 'burmistrz wasz" to prozaiczny człowiek jest, Ot najzwyklejszy w świecie politykier, jakich tysiące po gminach i powiatach kraju - wziąć co swoje, ludziom nałgać, opozycję stłamsić - oby nam się! 

P.S - żeby nie było wątpliwości - LGD Wadoviana w wydaniu Drogiej Ewy to także była parodia stowarzyszenia - śmierdziało tam polityką na kilometr, a skład osobowy wołał o pomstę do nieba. Tyle że dzisiejsze "rozbijanie układów" przez Klinowskiego polega na tym że..... wszystkie karty zgłoszeń nowych członków LGD wypisuje starannie, odręcznym pismem, jedna osoba. Ponoć prawniczka Klinowskiego - pani Czyżowicz. Więc co to ma być - demokracja w działaniu czy nominaci w natarciu? 

"Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją" - sądzę że takiej treści szmata mogłaby spokojnie zawisnąć w miejsce poprzedniej, na budynku wadowickiego magistratu. Żadnych zmian w sposobie uprawiania tzw. "polityki" nie będzie. Naszyzm będzie.  




środa, 15 lipca 2015

Zablokuj Edka!

Czyli no chyba Was pogięło

Było tak - Staszek, Płaszczyca a może i sama Ewa w okresie referendum wymyślili, że wszyscy, cała ówczesna opozycja, koniecznie musimy aktywnie w nim uczestniczyć. Wiedzieli doskonale że referendum z kretesem przegra, a ich następnym krokiem miało być wrzucenie nas wszystkich do jednego wora, ubranie w łatki pieniaczy, obciążenie odpowiedzialnością za koszty, stworzenie maksymalnej publicznej na nas presji tak, żebyśmy już więcej głów w mieście nie podnosili. W rzeczy samej ludzie Ewy Filipiak mnie różnymi kanałami i na różne sposoby, wprost namawiali żebym koniecznie wziął udział w referendum.
I nawet gdy plan się nie powiódł, blogerzy z referendum nic wspólnego nie mieli - to nadal próbowali zrealizować swój pomysł - tutaj, na tym blogu przyłaził Staszek i twierdził że oczywiście że Gładysz też powinien oddać pieniądze za referendum.
Rzecz cała mogła im się nawet w jakimś stopniu udać, gdyby nie natknęli się na najboleśniejszą z możliwych kontr - po prostu zabiliśmy ich śmiechem(pamiętacie słynne "piniądze za las"). Od tamtego momentu już nikt więcej tej sztuczki nie próbował - plan nie wypalił.



Minęło kilka lat - i dzisiaj jak na dłoni widać jakim pilnym uczniem swoich politycznych stwórców, był Mateusz Klinowski. Dzisiaj robi absolutnie wszystko, by wszystkim krytycznym, opozycyjnym w stosunku do swoich poczynań głosom, przyprawić jedną "gębę". Otóż wymyślił sobie Klinowski, że gdy skutecznie uda mu się opowiedzieć miastu że wszyscy jesteśmy Wyrobami, to skutecznie odstręczy ludzi od  - bo ja wiem zresztą od czego? - od jakiejkolwiek zdroworozsądkowej oceny słabizny prezentowanej przez burmistrza? Tak więc już od czasu jesiennych wyborów, trwa sobie radosna twórczość Klina - od czasu wyborów łże jak bura suka o moich, naszych rzekomych powiązaniach - ba - o liderowaniu Edka Wyroby tym z nas, którzy się na programową mizerię i propagandową obfitość Mateusza Klinowskiego nabrać nie dali.

Rzecz cała początkowo wywoływała u mnie tylko uśmiech politowania, aż do niedawna, gdy.... - no coraz częściej dostaję sugestie, ba - polecenia wręcz, od wspólnych znajomych Klinowskiego i moich - "zablokuj Edka". Nie idź pod rękę z Wyrobą. Więc i uśmiech politowania u mnie zmienił się w....donośny śmiech :D Ano tak już mam, że gdy mi Mateusz Klinowski udowodnił że da się, że można, wcisnąć ludziom najrzadsze g, ten, no - najtańszy kit - a oni i tak łykną, to się śmieję do rozpuku. Sam z siebie - że wyznawców nie doceniłem. Ale śmieję się także i z tego że ci ludzie rzeczywiście wierzą, że będę im udowadniał iż nie jestem wielbłądem. Że się ugnę i zablokuję Edwarda Wyrobę dla przyjemności ich i ich burmistrza. Kompletnie mnie drodzy nie znacie - ale gdybyście z uwagą czytali to co piszę - znaleźlibyście u mnie i takie zdania na temat reakcji na kłamstwa Klinowskiego:  -

Ja myślę że w takich przypadkach prawda obroni się sama, bądź nie obroni się wcale. Nie da się dyskutować z kimś, kto z kłamstw zrobił metodę uprawiania polityki. Dla takiego człowieka "tak, tak, nie nie, nic nie znaczy.


Tak więc bez żartów proszę - ja nie wiem czy bycie kojarzonym z Edkiem Wyrobą rzeczywiście działa tak jak marzy o tym Klin - ja sam, odkąd zajmuję się lokalnymi sprawami, w niektórych sprawach się z nim zgadzam, w innych kompletnie nie - ale zawsze działam, piszę, zawsze myślę samodzielnie. Nigdy niczego z Edkiem nie ustalałem, nigdy na nic się z nim nie umawiałem - ale też za chińskiego boga nie zamierzam w żaden sposób "odcinać się", "blokować" czy czego tam jeszcze ode mnie oczekujecie. Najzwyczajniej w świecie - Edward Wyroba jest w mieście i Marcin Gładysz jest w mieście. Dwa odrębne byty. Czasami mówiące to samo, czasami wręcz odwrotnie, zawsze we własny sposób i zawsze  na własną rękę.

Basta.

sobota, 11 lipca 2015

Do Policji wniosek. Oraz Rady Miejskiej w Wadowicach

w ramach nieistniejącego ale możliwego budżetu obywatelskiego.

Jesienią wybory krajowe. Przez miasto przewalają się ciemne, ołowiane chmury politycznych knowań. Partie układają listy, partyjne żołnierzyki przebierają nóżkami - nowe idzie a stare kombinuje jak się wybronić. Największe pytania powoli znajdują swoje odpowiedzi - kto na biorących miejscach w PiS? Czy w naszym okręgu wybierzemy premiera rządu? Jaka obsada PO, kto u Kukiza? - dzisiaj wszystko to już właściwie wiemy.

Cały ten polityczny tygiel ma też swój lokalny wymiar. Dlaczego i z kim burmistrz Klinowski w Czarnym Groniu się spotyka? Co w końcu z tą Ewą Filipiak?

Szczerze - znam większość odpowiedzi i bokiem mi to wszystko wychodzi.

Więc mając nadzieję że w wadowickim magistracie chociaż urzędnicy, na czele z Bożeną Flasz jeszcze rzeczywiście pracują i tworzą zręby przyszłorocznego budżetu, już dzisiaj proponuję miastu pomysł - od wielu, wielu lat funkcjonują na terenie kraju ludzie i odpowiednio przygotowane miejsca, służące podnoszeniu kwalifikacji kierowców. Ilość zdarzeń drogowych, w tym śmiertelnych wypadków nie pozostawia chyba złudzeń - inwestycja w 100% zasadna, sensowna i potrzebna - zbudujmy, za ostatnim wzorem z Krakowa, tor motocyklowo-samochodowy. Prócz szkoleń, byłoby to miejsce gdzie w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach, mogliby wszyscy fani szybkiej jazdy wyszaleć się do woli - zamiast robić to na obwodnicy, czy w innych, stwarzających zagrożenie, miejscach.

Tak opisują sam tor i jego funkcje branżowe wydawnictwa: 

Projekt zakłada budowę toru wraz z placem manewrowym dedykowanego motocyklistom oraz kierowcom samochodów chcącym podnosić swoje umiejętności jazdy w bezpiecznych warunkach oraz służący jako miejsce spotkań i wydarzeń o charakterze motoryzacyjnym. Obiekt służący przede wszystkim osobom posiadającym prawo jazdy i wykorzystywany na szkolenie nie będącym obowiązkiem wynikającym z przepisów. Miejsce powinno również służyć krakowskim szkołom i uczelniom do testowania rozwiązań prototypowych w zakresie motoryzacji.

Długość toru wyniesie około 800 metrów, ze średnią szerokością ośmiu metrów. Planowany jest również plac manewrowy


Rola Rady Miejskiej i burmistrza jest oczywista, a dlaczego wspominam iż pomysł ten dedykuję także powiatowej Policji? Ano z prostego powodu - z jednej strony to właśnie Policja powinna być szczególnie zainteresowana doszkalaniem kierowców z jednej strony i prewencją jeżeli chodzi o nielegalne "rajdy" na ulicach - z drugiej zaś strony ma aż nadto powodów do wdzięczności dla lokalnej społeczności - było, nie było dostała ogromne wsparcie od gminy przy budowie nowego budynku komendy - więc wyobrażam sobie że policjanci-instruktorzy jazdy sytuacyjnej - czy to z KPP Wadowice, czy - o ile u nas takich nie ma - z Krakowa, mogliby nieodpłatnie szkolić i prowadzić zajęcia na tym obiekcie.

Beata Szydło najpewniej nie będzie startowała z naszego okręgu, Ewa Filipiak nie chce być parlamentarzystką, Klinowski na Czarnym Groniu spotyka się z burmistrzem Żakiem i biznesmenem Rusinkiem - no - skoro już to wszystko wiecie, to przestańcie może podniecać się politykierstwem, i pomyślcie czy pomysł który proponuję nie jest wart zastanowienia i realizacji.

P.S - ciekawostka taka, dotycząca mnie osobiście - pamiętacie mój tekst o "trzeciej drodze"? Jedna z najciekawszych opinii która w związku z tym do mnie dotarła, jest autorstwa.... Stanisława Kotarby. Otóż tani Staszek twierdzi tak - "Co trzecia droga - to ten chuj Gładysz chce wszystkich wydymać i sam kandydować na burmistrza" :D :D :D